Smaków Manufaktura Sławomira!

Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2050
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 2408
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 1121 razy
Otrzymał podzięk.: 1996 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Smaków Manufaktura Sławomira!

Postautor: slaviop » 10 lip 2018, 19:53

Ciężko było odtworzyć recepturę. Wtedy robiłem go z resztek aromatów i nic nie zapisałem. Tydzień zajęło mi warzenie płynów w kociołku. Dodam że ma aż 8 składników. Nawet mnie smakuje...
Basiu cieszę sie że trafiłem w twój gust...

Pisane mobilnie
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...

Awatar użytkownika
basika
Waperka
Waperka
Posty: 3888
Rejestracja: 24 cze 2015, 14:18
Punkty reputacji: 0
Lokalizacja:
Podziękował: 4787 razy
Otrzymał podzięk.: 5904 razy
Płeć: Kobieta

Smaków Manufaktura Sławomira!

Postautor: basika » 25 maja 2019, 18:42

Tydzień temu nasz kolega @
Awatar użytkownika
slaviop
przysłał mi kilka swoich mieszanek i chciał abym wyraziła o nich opinię. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że sprawił mi wielką przyjemność, bo uwielbiam poznawać nowe smaki. Tym razem jest ich 14, ale jeden z nich już recenzowałam w Salonie (Broken Island), dlatego opiszę pozostałe 13. Nie będzie żadnych opowiadań, bo Sławka i Tomka i tak nie przebiję, a testy potraktowałam zadaniowo i przede wszystkim skupiłam się na odczuciach smakowych. Jeśli macie ochotę, to przeczytajcie, bo być może będą inspiracją dla Waszych kompozycji.


Jogurt anyżowy- bezbarwny.
To oczywiście anyż, który ma swój specyficzny i wyjątkowy dla mnie smak. Ale nie jest on, jak nazwa wskazuje, zanurzony w jogurcie. Ja wyczuwam tu gęstą śmietankę, taką wysokoprocentową, maślaną, którą ubija się na śnieżną pianę. I to właśnie ona sprawia że anyż, który z natury jest ostrzejszy, nabiera takiej specyficznej miękkości, a smak robi się aksamitny jakbyśmy mieli w ustach śmietankowo - anyżowe karmelki, które pamiętam z dzieciństwa.

Obrazek



Muffinka – kolor lekko brzoskwiniowy.
Nie przepadam za deserówkami i dość nieufnie odniosłam się do tego liquidu, a tu fajna niespodzianka, bo ten produkt nie jest mdły jak większość ciasteczkowych liquidów, ale przypomina mi pachnącą wanilią kruszonkę na cieście, którą wyjadałam ukradkiem z ciast mamy. To dziwne, ale ma nawet taki tłusty posmak jaki daje prawdziwe masełko. Dodam tylko, że w domu wszyscy wiedzieli kto tak masakruje ciasta i oczywiście obrywałam, ale pokusa była zbyt wielka. Sławku lubię Twoją kruszonkę.

Obrazek



Apple of the Moon – bezbarwny.
Jest to ciekawa kompozycja, która przypomniała mi smak z dzieciństwa, a są to pieczone jabłka. Moja babcia takie robiła. W wydrążony po gnieździe otwór dodawała miód i wanilię. I takie jest to jabłuszko: słodko – kwaskowate i bardzo smaczne. Dla mnie idealne na jesienne chwile przy kominku, lub kaloryferze.

Obrazek



Wiśnia, mięta – przezroczysty, z lekkim odcieniem fioletu.
Bardzo orzeźwiająca mięta, lekko szczypiąca, jak na miętę przystało, w język. Czasami lubię duży przeciąg w buzi, w tym przypadku to prawie halny.
Sama wiśnia jest tylko tłem, nieśmiało towarzyszy, ale za to dała fajny, lekko fioletowy odcień - bardzo ładnie to wygląda. Zdjęcie niestety nie oddaje rzeczywistości.

20190524_164626.jpg




Ciasto różane – lekki odcień pomarańczowy.
Miało być ciasto i jest. Kruche babeczki z konfiturą z róży i polane lukrem. W dodatku nasączone jakby ponczem, bo mają lekko korzenny i alkoholowy posmak, choć oczywiście róża dominuje. Dla łasuchów to prawdziwa gratka, bo słodkie i pachnące wykwintnie.

Obrazek



Red extazy – wbrew nazwie nie jest czerwony, ale lekko żółty.
W smaku przypomina cukierki. Jakbyśmy włożyli do buzi mnóstwo kolorowych landrynek, które dają różnorodne smaki. Ale to nie koniec, bo obok nich jest kwaskowata limonka, która idealnie równoważy tę słodycz i dzięki temu liquid nie męczy, tylko zachwyca swoją rożnorodnością.

Obrazek



Orangina – z delikatną żółtą poświatą.

Bardzo przyjemny napój z cytrusami w roli głównej. Przypomina napoje Tymbark, ale jest o wiele smaczniejszy, bo ja tu wyczuwam gęsty miąższ, a nie sok. Podstawą tego liquidu są dojrzałe pomarańcze, lub mandarynki, a to wszystko okraszone słodką cytryną. I mamy taki fajny mix pomarańczowo – cytrynowy. Warto dodać, że wszystkie smaki są bardzo naturalne i rzeczywiście przypominają oryginały.

Obrazek



Yellow fruits – przezroczysty
Gdy go spróbowałam natychmiast zadzwoniłam do Sławka.
- Słuchaj, padłam z zachwytu, powiedz na litość boską co w nim jest?
- Ha, ha, nie powiem ci.
Zaparł się, ale w końcu z niego wyciągnęłam, że w tym boskim, bo inaczej nie można go nazwać, nektarze jest mango, awokado, kiwi, hiszpańska cytryna i odrobina poziomki, oraz goździki. I powiem wam, że jest cholernie smaczny. Bardzo naturalny, bez żadnych posmaków chemicznych, za to aż kipi różnorodnością egzotycznych smaków owocowych od których nie można się oderwać.

Obrazek



Hello kitty – delikatnie brzoskwiniowy.
Gdybym była kotkiem, to zamruczałabym z rozkoszy, bo to również genialny i bardzo smaczny liquid. W pierwszej chwili pomyślałam że to Yellow fruits, bo podobnie smakuje. Dopiero po głębszej analizie znalazłam różnicę. Otóż Hello kitty jest bardziej cytrynowy i troszkę mniej słodki, ale główna nuta smakowa jest taka sama. Prawdopodobnie jest to zasługa awokado i manga, które tu także można poczuć.

Obrazek



Morbius – kolor lekko żółty.
Trudno mi sprecyzować ten smak. Na pewno są tu owoce, ale tak dokładnie wymieszane, że żadne nie dominuje. Jest jak koktajl owocowy, bardzo stonowany i delikatny. Wyczuwam w nim słodką cytrynę która rozpływa się w ustach. Dopiero po chwili, przy wydechu, pojawia się dojrzała truskawka. Czy jest w nim coś jeszcze? To wie tylko Sławek, na szczęście ten brak wiedzy nie przeszkadza w radości z wapowania tego smacznego i orzeźwiającego liquidu.

Obrazek



Smile – przezroczysty.
Trudno jest się nie uśmiechać wapując ten liquid, bo jest on jak lato: ciepły, słodki, otulający jak ciepły wietrzyk i pachnący. Tu również wyczuwam słodką cytrynę. I chyba towarzyszy jej mango, bo całość jest kwaskowato – słodka i ma posmak egzotycznych owoców. Ja najchętniej wapowałabym go pod palmami, wdychając morską bryzę.

Obrazek


Russian Amphora – kolor bursztynowy.
Szlachetny, bardzo aromatyczny, wilgotny tytoń, który przyjemnie zaskakuje kubki smakowe. Wyczuwam tu także słodką wanilię, ale nie jest przesłodzony, wanilii jest tyle ile potrzeba aby podkreślić i wzbogacić smak tytoniu. Gdzieś w tle jest wiśnia, która pozostaje przez chwilę na języku i jest jak ostatni akord pięknej melodii. Sławku, to bardzo dobry liquid. Ja polubiłam go od pierwszego „bucha”.

Obrazek



Athena touch – bursztynowy.
Gdybym miała porównać sam tytoń z poprzednim liquidem, to powiedziałabym że jest podobny – ta sama szlachetność smaku i aromat, ale... mamy tu przecież nie tylko tytoń, i całe szczęście, bo to kopalnia smaków. Oczywiście jest słodka wanilia, która jak mgiełka otula tytoń. Jest także karmel i imbir i jak się dowiedziałam od Sławka w tej mieszance są również daktyle. To wszystko powoduje, że różnorodne smaki wzajemnie się przeplatają, a nasze kubki smakowe szaleją z rozkoszy. Sławku, ten liquid to mistrzostwem świata. Brawo!

Obrazek




Na koniec dodam, że przy okazji tych liquidów, otrzymałam od Sławka trzy grzałki. Nic o nich nie napiszę, bo leżą w pudełeczku w stanie dziewiczym i czekają na swoją kolej. Na razie je tylko pokażę.

20190524_150339.jpg


O mało bym zapomniała napisać, że do testów użyłam atomizery Kayfun i Serpentyn 25, w których miałam zamontowane swoje plecionki – rezystancja 0,74 i 0,68 oma.

Sławku, wielkie dzięki za tyle przyjemności i okazane zaufanie. :smile: *friends*
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2050
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 2408
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 1121 razy
Otrzymał podzięk.: 1996 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Smaków Manufaktura Sławomira!

Postautor: slaviop » 25 maja 2019, 18:55

Bardzo cieszy mnie że ci to wszystko posmakowało i dało odrobinę radości. Kubki smakowe miały co analizować jak myślę. W naszym hobby jakim jest wapowanie oraz mięszanie każdy płyn jaki się stworzy to niepewność udanej pracy. To jakby iść przed siebie i nie wiedzieć co jest za zakrętem. W podróż należy zabrać dobre buty. A do mięszania zaopatrzyć się w cierpliwość i masę aromatów. Moja przygoda z warzeniem własnych płynów ciągle trwa i ewoluuje. Za każdym razem uczę się czegoś nowego. Lubię dzielić się z innymi owocami swojej pracy. Czasami coś nie wyjdzie albo komuś coś nie posmakuję. Ważne aby nadal robić swoje. Nie poddawać się. Rozwijać i pogłębiać wiedzę. Nie popełniać tych samych błędów. Basiu dziękuję za opis tych płynów.

Wysłane z mojego LG-H870 przy użyciu Tapatalka
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...

Wróć do „Liquidy homemade”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość