La Isla Bonita

Awatar użytkownika
adamsud
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 533
Rejestracja: 30 kwie 2017, 21:54
Punkty reputacji: 580
Lokalizacja:
Podziękował: 295 razy
Otrzymał podzięk.: 535 razy

La Isla Bonita

Postautor: adamsud » 09 kwie 2018, 22:07

Ja poczekam Tomku. Na wyspie jestem. Czas płynie dostojnie. Nigdzie mi się nie śpieszy.

Vlad
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 151
Rejestracja: 21 mar 2018, 18:34
Punkty reputacji: 3
Lokalizacja: Okolice Krakowa
Otrzymał podzięk.: 37 razy

Re: La Isla Bonita

Postautor: Vlad » 10 kwie 2018, 00:53

Ja z kolei po tym opisie, jestem niecierpliwy, martwi mnie trochę że jest łagodny, ale na tą chwilę mój No1 to captain jack, pewnie dla wielu to zwykła, pospolita tytoniówka, ale mnie wyjątkowo podeszła, też myślę że jest łagodny, także Tommy, jestem zaintrygowany opisem.

Wysłane z mojego GT-I9305 przy użyciu Tapatalka
Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 643
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 651
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 172 razy
Otrzymał podzięk.: 638 razy

Re: La Isla Bonita

Postautor: slaviop » 11 kwie 2018, 08:25

Ja czekam na próbke. Driperek już umyty i nawinięte nowe grzałeczki...

Pisane mobilnie...
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...
Awatar użytkownika
roll_nick
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 32
Rejestracja: 18 sty 2018, 23:57
Punkty reputacji: 42
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 56 razy
Otrzymał podzięk.: 39 razy

La Isla Bonita

Postautor: roll_nick » 11 kwie 2018, 11:26

Rety, stresu mam co niemiara, nie dość że moje doświadczenie z forami internetowymi jest niemalże dziewicze, to na dodatek jest to bodaj od czasów podstawówki pierwsza recenzja którą chciałbym napisać. Ale nic to, usiądźcie zatem wygodnie, dzieci, i posłuchajcie, a było to tak...

Po uzyskaniu szczegółów od Pana Tommy’ego, dot. tajemnego miejsca i sekretnego hasła które winienem użyć by owe odrzwia stanęły otworem, stałem się posiadaczem gotowej mikstury. Przekazana mi ona została z tajemniczym uśmiechem, zastanowiło mnie wprawdzie co się za nim kryje, jednak nic nie wzbudziło moich podejrzeń.

Udałem się więc do swojej kryjówki, po drodze jednak uległem pokusie, odkręciłem buteleczkę, roztarłem kropelkę w palcach, zbliżyłem do nosa i… świat dookoła jakby zwolnił. Niedaleki krakowski Barbakan i Floriańska niepokojąco zaczęły przypominać zatłoczony, hawański targ, deptak Plant pod stopami miast gołębimi ekskrementami zdawał się błyszczeć kostką brukową urokliwej uliczki w Trynidadzie, a pobliski Dworzec Główny pobrzmiewał pomrukiem błyszczących kubańskich krążowników szos w swoich specyficznych, soczystych kolorach, przerywanym niekiedy brzękiem ichniejszych pesos.

Czym prędzej udałem się zatem do sklepu po jakiś stosowny trunek godzien uspokoić moje już nieco skołatane nerwy, Pani w Biedronce niestety nie wiedziała jaki rodzaj pasuje do opisywanych Jej możliwie jak najdokładniej klimatów. Pani w monopolowym skwapliwie przytakując jednocześnie poczęła- jak mi się wówczas zdawało- szukać telefonu do psychiatryka, pewnikiem przekonana że oto kolejnemu w pijackim zwidzie umyślało się że jest następnym wcieleniem Fidela Castro lub innego Che Guevary, dlatego czym prędzej zakupiłem po prostu zwykły rum, w nadziei że nada nowym i nieznanym doznaniom kolorytu.

Nie miał okazji. Jeszcze zanim dotarłem do domu uległem pokusie i zalałem jeden z moich parowników (chmurzona na nim jedynie czysta baza). Pacholęciem jeszcze będąc usłyszałem gdzieś że La Isla Bonita znaczy również w jakimś egzotycznym języku „Mała gołąbeczka”. Nie wiem czy to prawda, pewnie nie, ale ten aromat, ten zapach jest taki właśnie. Płochliwy, ale i zalotny. Kuszący, ale bojaźliwy.

Wyobraźcie sobie że poczuliście ją gdzieś w zaułku, nienachalną i zwiewną, nieświadoma uroku zaciągnęła Was za sobą, do rodzinnej tawerny, i niczym niegdyś Michael Corleone w swej rodowej mieścince prosicie rodzinę o pozwolenie na wyjście. Żar wczesnym popołudniem leje się z nieba, klienteli jeszcze nie ma, radosna mama żegna jedyną córeczkę, chichocząc i szepcząc coś do ucha, ojciec za kontuarem z cygarem w zębach taksuje Was srogo z góry do dołu, wycierając ścierką jedną szklankę od kilku minut, a za stolikiem trójka młodzików, przystojnych temperamentnych muchachos gotowych pozbawić Was wszystkich zębów na jedno skinienie swojej siostry, wyzywająco śledzi każdy Wasz ruch.
W końcu wyszliście, sam na sam, ale stres i podekscytowanie nie pozwala Wam się odprężyć. Boicie się że jakimś nieopatrznym słowem, jakimś zbyt pochopnym gestem, zepsujecie to co tak obiecująco się rozpoczyna. Wieczór mija szybko, za szybko, ale jak dokładnie tak jak być powinno. Radośnie, świeżo i młodzieńczo. Jest trzymanie się za ręce, jest i pozorowanie wesołych ucieczek dzierlatki metr do przodu. Jest ciepły taniec, jest i zimny alkohol. Przychodzi wieczór, czas odprowadzić córkę do domu. Nieśmiały buziak pozostawia subtelną słodycz na ustach, ale zapach rozgrzanego, młodego ciała przypomina o swoim pochodzeniu. Spracowanej, konserwatywnej rodziny w państwie cygar. Wracając z pękającej już o tej porze w szwach tawerny, rozbrzmiewającej przyjemnym dźwiękiem zabawy, pogwizdując w rytm cichnącej w uszach salsy wiecie już, że prędko o „małej gołąbeczce” nie zapomnicie. Kiełkować zaczyna nadzieja że zostanie z Wami na dłużej, że to nie tylko wakacyjny romans, ale przede wszystkim nadzieja żeby się nie zmieniała – płochliwa, kusząca i nienachalna.

PS – przepraszam za słowotwórstwo i rozwlekłość, oczekujących konkretów przepraszam tym bardziej. Moje kubki smakowe nie wyróżniają się zbytnio wyrafinowaniem, nie potrafię w tej wybitnej kompozycji znaleźć nic konkretnego by czarno na białym przedstawić smaki, a przede wszystkim zaś moje małe i krótkie doświadczenie waperskie w ogólnym tego słowa znaczeniu (sprzęt, własne plecionki, własne zwykłe grzałki, własne mieszanki itd.) nieco utrudniają recenzję. Fakt jest faktem że ja osobiście Tommy’ego za słowo bym chciał potrzymać (i tylko za to) i zamówić liquidu w ilości co najmniej litrowej.
Na samym końcu jednak przepraszam dziewczyny, pieszczotliwie drożdżówkami widzę tu zwanymi, za jednostronny punkt widzenia opisu :cool: Zastanawiałem się przez chwilę czy nie sporządzić dwóch wersji, z adnotacją która jakiej płci dedykowana, ale o lizusostwo posądzonym pewnikiem mógłbym zostać, pomijając już milczeniem fakt konieczności obleczenia się w kieckę na ten czas pisania.
Vanitas vanitatum et omnia vanitas
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 9140
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 4109
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2550 razy
Otrzymał podzięk.: 8229 razy

La Isla Bonita

Postautor: Tommy Black » 11 kwie 2018, 13:10

roll_nick pisze:Wyobraźcie sobie że poczuliście ją gdzieś w zaułku, nienachalną i zwiewną, nieświadoma uroku zaciągnęła Was za sobą, do rodzinnej tawerny, i niczym niegdyś Michael Corleone w swej rodowej mieścince prosicie rodzinę o pozwolenie na wyjście.


Cholera jasna...i weź mu daj próbkę liquidu... :-P

Po przeczytaniu mialem ochotę natychmiast zatankować cokolwiek...ale już niestety nie mam ani kropli, wszystko rozdałem... :(

A przy okazji. La Isla Bonita jest tylko dla DTLowców. Niby jest tam napisane 3mg ale nie sprawia to wrażenia takiej mocy.
Awatar użytkownika
sikor
Moderator
Moderator
Posty: 839
Rejestracja: 15 maja 2017, 12:38
Punkty reputacji: 653
Lokalizacja: opolskie
Podziękował: 601 razy
Otrzymał podzięk.: 339 razy

La Isla Bonita

Postautor: sikor » 11 kwie 2018, 13:20

Aż się sam doczekać nie mogę.... ale pewnie się skończy jak zawsze.... powrotem do mojej mięty strong :)
Awatar użytkownika
Madzia
Waperka
Waperka
Posty: 1698
Rejestracja: 21 cze 2015, 19:49
Punkty reputacji: 379
Lokalizacja: Thalloris
Podziękował: 5744 razy
Otrzymał podzięk.: 1693 razy

La Isla Bonita

Postautor: Madzia » 11 kwie 2018, 15:42

Jezu jak ona pięknie pachnie... :shy: mam ochotę wypić ją, tak jak ten gość na filmiku Sławka :-P
Liquid ten powinien mieć męską nazwę, ponieważ w przeciwieństwie do kolegi @
Awatar użytkownika
roll_nick
a zapach skojarzył mi się z mężczyzną... Takim typowym drwalem, w ogrodniczkach, bez koszuli.. Pachnący świeżo ciętym drzewem :D ach ale marzenia :-P
... ale to długa historia i raczej nie dla Panów ;)

Dziękuję Tomasz :hug:
Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 643
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 651
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 172 razy
Otrzymał podzięk.: 638 razy

La Isla Bonita

Postautor: slaviop » 11 kwie 2018, 16:41

Zaiste Ave i bądź pozdrowiony szlachetny centurionie - jak mawiali starożytni Rzymianie a może Gumisie.
Wchodzę sobie do domu a tu na stole paczuszka czeka od Tommiego.
Obiecał i wysłał. Piękny prezent mi na urodzinki zrobił. Dzieki.
Driperek czekał już świeżo przezwojony i zawickowany - klasycznie ss od pszczelarza.
Ale chwila najpierw oględziny organoleptyczne , w końcu pracuję w szpitalu i podglądam jak to się robi.
Barwa płynu lekko miodowa ale klarowna , gęstość nieznana. Zapach ...??? Ja niie znaju... Ale i tak fajny a nawet ze tak powiem brzydko - Zajebisty.
Zakręcamy parownik na aegisa - przy dualu na wiertle 2.5 milimetra mamy 0.35 ohma. Bawełna sam nie wiem już jaka. Czyli w normie.
Pipetka i do dzieła. Nasącza się nasącza nasącza - chyba starczy , ale poczekam jeszcze chwilkę.
250 stopni Celsjusza i 45 watt pierwszy buch od razy w plucyska. Długi i namiętny jak pocałunek rosyjskiego polityka.
Fiu fiu - zerwało mi skalp razem z uszami a szczeka jakoś odjechała od reszty czaszki , gdzieś w okolice podłogi
Ło matko i córko dobre to jak diabli , ale smak jakiś znajomy. Tytoń tytoniem ale skojarzenie mam jedno szwedzki tytoń fajkowy. Lekko gorzkawy i wręcz wytrawny , ale nie do przesady.
Buch numer dwa. Tym razem smak bardziej wyrazisty. Łezka się w oku zakręcił jak naszym politykom na wieść o obniżeniu ich tantiem.
Coś mi się wydaję że noc będzie długa a butelkę osuszę wykręcę i odwrócę na druga stronę aby nic nie zmarnować.
Dzięki Tomi to był prezent od wapera dla wapera.
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...
Awatar użytkownika
Haze
Ekspert
Ekspert
Posty: 1705
Rejestracja: 17 cze 2015, 20:58
Punkty reputacji: 3237
Lokalizacja: Poznań
Podziękował: 1473 razy
Otrzymał podzięk.: 2114 razy

La Isla Bonita

Postautor: Haze » 11 kwie 2018, 17:56

Tommy Black pisze:La Isla Bonita jest tylko dla DTLowców.

Polemizowałbym, jak na razie w MTL-u (wzmocniona do 6mg) oddała mi DUŻO więcej smaku niż DTL-u. Ale możliwe, że konfig dtl-owy nie był optymalny więc kwestia jest otwarta. Co do samego smaku to w pierwszej chwili powiedziałbym, że kręci się gdzieś w okolicach "3 Cyfr" od MaiArt, czyli jak dla mnie średnio, ale zyskuje przy bliższym poznaniu więc kontynuuję to poznawanie ...
Awatar użytkownika
basika
Moderator
Moderator
Posty: 3277
Rejestracja: 24 cze 2015, 14:18
Punkty reputacji: 1889
Lokalizacja: Lubin
Podziękował: 3969 razy
Otrzymał podzięk.: 4892 razy

La Isla Bonita

Postautor: basika » 11 kwie 2018, 19:15

Haze pisze:Polemizowałbym, jak na razie w MTL-u (wzmocniona do 6mg) oddała mi DUŻO więcej smaku niż DTL-u.

Podobnie myślę. Na razie dopiero testuję (recenzja będzie jutro). Ale w tej chwili zalałam subtanka mini i jest świetnie. Po kolei wychodzą różne smaki.... :P
Sprawdzę jeszcze na griffinie - jest to niestety mój jedyny DTL.

Wróć do „Liquidy homemade”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości