Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Ogólnie o sprawach związanych z wapowaniem
Awatar użytkownika
Marcin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 10 cze 2015, 19:03
Punkty reputacji: 0
Lokalizacja:
Otrzymał podzięk.: 2 razy
Płeć: nieokreślona

Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Marcin » 21 cze 2015, 21:44

Od jakiegoś czasu mnie to zastanawia...
Czy ta pogoń za chmurą, za niepowtarzalnym smakiem, za nowymi sprzętami i za modą, która mocno ociera się o pozerstwo??
Ostatnio przestało mnie to bawić. Pozbyłem się większości sprzętów (trochę kasy "odzyskałem"), zostawiłem sobie jeden, ale nie czuję już przyjemności z używania go. Mimo iż jest to dobry, oryginalny sprzęt...
Tak samo jest z forami... Kiedyś czytałem niemal wszystko, udzielałem się (głupowato, ale jednak :mrgreen: ), brykałem po czacie...
Teraz (głównie trawnik), to jest męczące. Jak kilka dni temu spojrzałem na SB, to walnąłem soczystego fejspalma i mruknąłem: LITOŚCI...
I odkąd nie "łażę" po forach, nagle mam więcej czasu na wszystko to, co do tej pory odkładałem...
Odejście reed'a od chmurzenia i z forum, dało mi do myślenia :) Pieprznąć to wszystko i uwolnić się od tego tematu... Ale u mnie to nie jest takie proste, bo pracuję w "branży"... Jestem temu coraz bliższy :) Zostawić sobie jakiegoś małego pizdryka do pochmurzowywania (ale durne słowo wymyśliłem :mrgreen: ) i używać gnojka tylko w pracy :D

A jak to wygląda u Was? :D
Obrazek

Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2078
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 520
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3283 razy
Otrzymał podzięk.: 1994 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: robert » 21 cze 2015, 22:12

Lubiłem czytać Twoje posty na trawniku. :) Z niektórymi wypowiedziami się nie zgadzałem,ale zawsze dobrze Cię oceniałem.Dla mnie zawsze byłeś "starym waperskim dziadkiem " :lol: Może za dużo i za długo siedzisz w tym,więcej luzu moim zdaniem.To że pracujesz w branży też nie pomaga :(
Podejrzewam że ciężko dwudziesty raz dziennie tłumaczyć co to jest e-palenie ,lejemy liquid a nie olejek i taki tam bzdety.Moim zdaniem nie ma co gonić za nowościami ,bo i tak króliczka nie dogonisz.Cieszę się że nigdy nie wpadłem w spiralę zakupów ,nie jestem fanem super chmury i dużej ilości watów.Może to jest wyjście?Kiedyś też dużo czasu spędzałem na trawniku,ale wyluzowałem.Chmurzenie jest ważne ,ale nie najważniejsze.Więcej luzu
Kolego,może to chwilowy kryzys. *czajniczek*
Awatar użytkownika
amsaw
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1890
Rejestracja: 09 cze 2015, 22:30
Punkty reputacji: 222
Lokalizacja: Poznań
Podziękował: 2753 razy
Otrzymał podzięk.: 2090 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: amsaw » 21 cze 2015, 22:32

Też to widzę.
E-palenie stało się modą i przez to straciło swój urok pewnej elitarności :lol: Ponadto moda na e-p spowodowała błyskawiczny postęp w tworzeniu nowych rozwiązań pozwalających nie na to, czemu chmurzenie miało służyć - czyli pomocy w walce z nałogiem, ale na zabawę, którą wapowanie niestety się stało.
Widać to i po zasilaniach pozwalających na godne zastępowanie wytwornic pary, ale widać to po sposobie sprzedaży sprzętu. Ostatni przypadek sławnych inaczej pink fury pokazuje na jaki target nastawiony jest w tej chwili rynek.
Gimnazjum i liceum - idealny cel sprzedażowy. Łatwo wykreować modę, łatwo wciskać im wszelkie pseudonowinki, i łatwo wkręcać ich w wyścig pt. "Kto zrobi większą chmurę bez urywania sobie wszystkich palców."
Takie czasy. Wszystko szybko się nudzi. Potrzebne są coraz to nowsze i silniejsze bodźce.

Z wielu względów ominął mnie zakupoholizm. Mam w tej chwili dwa leciwe parowniki i jeszcze bardziej leciwe zasilanie.Nawet mechanik od Tommiego (jeszcze raz dzięki) błyskawicznie został zaanektowany przez małżowinę.
Tyle, że dla mnie chmurzenie jest w 100% walką z nałogiem. Doprowadziłem swój organizm do takiego stanu, że rzucenie śmierdziuchów stało się koniecznością. Nigdy nie byłem gadżeciarzem i to również mnie uratowało. No i finanse kiepściutkie, więc pokus brak :mrgreen:

Co do for. Udzielałem się głównie z wdzięczności. Spłacam dług. Mnie też pomogło parę osób, dzięki czemu ponad dwa lata nie miałem fajki w gębie. Dlatego chciałem i chcę pomóc innym.
Jednak coraz częściej nie ma komu pomagać. Każdy chce wielką chmurę, subohmy i pudełeczka z gigantyczną mocą.
Niestety chmurzenie przestaje powoli być sposobem na zerwanie z nałogiem. Jest modną zabawą. Stąd też biorą się problemy ze znalezieniem ludzi do walki z tym co nadchodzi. Z ograniczeniami i kretyńską regulacją rynku. Ci, którzy okupują fora i fejsbukowe grupy są nieświadomą niczego tłuszczą. Ofiarami rewolucji oświatowej, powodującej zanik myślenia logicznego. Oni żyją dniem dzisiejszym, każdy kit można im wcisnąć. Żyją tak, jak nauczyła ich szkoła - nieważny jest cały okres nauki, ważne jest zaliczenie testów, do których wiedza nie jest konieczna. No i efekt tego widać.
Mnie też coraz częściej już po prostu się nie chce. A po drugie, Marcin, ile można o tym samym pisać :lol:
Pykam, żeby nie wrócić do analogów.
Cała moja filozofia.
Awatar użytkownika
Jack232
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 4
Rejestracja: 20 cze 2015, 15:14
Punkty reputacji: 0
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 3 razy
Otrzymał podzięk.: 2 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Jack232 » 22 cze 2015, 08:17

Marcin pisze:Od jakiegoś czasu mnie to zastanawia...
Czy ta pogoń za chmurą, za niepowtarzalnym smakiem, za nowymi sprzętami i za modą, która mocno ociera się o pozerstwo??
Ostatnio przestało mnie to bawić. Pozbyłem się większości sprzętów (trochę kasy "odzyskałem"), zostawiłem sobie jeden, ale nie czuję już przyjemności z używania go. Mimo iż jest to dobry, oryginalny sprzęt...
Tak samo jest z forami... Kiedyś czytałem niemal wszystko, udzielałem się (głupowato, ale jednak :mrgreen: ), brykałem po czacie...
Teraz (głównie trawnik), to jest męczące. Jak kilka dni temu spojrzałem na SB, to walnąłem soczystego fejspalma i mruknąłem: LITOŚCI...
I odkąd nie "łażę" po forach, nagle mam więcej czasu na wszystko to, co do tej pory odkładałem...
Odejście reed'a od chmurzenia i z forum, dało mi do myślenia :) Pieprznąć to wszystko i uwolnić się od tego tematu... Ale u mnie to nie jest takie proste, bo pracuję w "branży"... Jestem temu coraz bliższy :) Zostawić sobie jakiegoś małego pizdryka do pochmurzowywania (ale durne słowo wymyśliłem :mrgreen: ) i używać gnojka tylko w pracy :D

A jak to wygląda u Was? :D



Qcyk *puk* czyżby dopadł Cię SKS ? W tak młodym wieku ??? ;)
Więcej luzu w podejściu do tematu . Nie samym e-petem świat stoi , a my tego świata nie zbawimy .
Riccardo
Płeć: nieokreślona

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Riccardo » 22 cze 2015, 09:33

To właśnie powód mojego znikania z forów (forów, nie for!). Znudzenie. Sprzęt działa, mi wystarcza, pogoni za chmurą nie mam. Uzależnienie już prawie śladowe, mogę spokojnie obyć się cały dzień bez e-p. Chmurzę bo lubię puszczać chmurkę. Z tym, że ja jestem gadżeciarzem, lubiłem kupować sprzęt. Potem mi przeszło, też pozbyłem się kupy sprzętu, na szczęście większość z zyskiem. Oczywiście, co jakieś czas nachodzi mnie żeby zobaczyć co to się tam w e-p dzieje i wtedy zwykle coś kupuję. Ale już bez większych emocji. Nie rzucam się na nowości. Na tę chwilę mam ochotę wypróbować TC, może nawet puszczę jedną większą chmurę i pewnie na tym się skończy :mrgreen:
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 10075
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 5648
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2889 razy
Otrzymał podzięk.: 9299 razy
Płeć: nieokreślona

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Tommy Black » 22 cze 2015, 09:59

A co w ogóle ma sens? Życie samo w sobie jest sensem...Fakt, trzeba je przeżyć,nawet jeśli jak mawiał prof.Bardini ma się złe lata i dobre dni... :) Ale nie o to, temu zgorzkniałemu,zużytemu i niesfornemu mimo to Kucykowi ;) chyba chodzi.Żyjemy dla chwil,niektórzy chwilami,dla sztuki,muzyki,teatru...I to trzeba znaleźć w sobie.Dla mnie całe to e-p stało się swoistym teatrem.Ta magia i tajemnica teatru przeniosła się na moje biurko.Pełne rekwizytów, tajemnych mikstur,wędrujących chmur, tajemniczych rurek,pudełek,drucików,skrawków bawełny,szmatek...
Ja nie wpychałem bawełny do grzałki, ja ubieralem tę grzałkę aby odegrała rolę wielkiej władczyni chmury i smaku... :)
Z czasem znalazłem innych aktorów, znalazłem też publiczność...Ja kocham ten świat,po prostu.
Riccardo
Płeć: nieokreślona

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Riccardo » 22 cze 2015, 10:03

Tommy Black pisze:Ja kocham ten świat,po prostu.

Rozumiem to, też tak miałem, żyłem trawnikiem i ludźmi na nim. Teraz mam już inne priorytety, inne zainteresowania, e-p spadło na dalsze miejsca moich hobby :)
Awatar użytkownika
Marcin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11
Rejestracja: 10 cze 2015, 19:03
Punkty reputacji: 0
Lokalizacja:
Otrzymał podzięk.: 2 razy
Płeć: nieokreślona

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Marcin » 22 cze 2015, 10:08

Wiecie... To nie jest kwestia kryzysu czy innych takich tam :P
To już po prostu nie jest to co kiedyś. Czasami nawet po zaciągnięciu się chmurką, czuję obrzydzenie (to nie bober :P )...
A do tego jak pomyślę, że trzeba znowu wybełtać, namieszać olejki, to mi się odechciewa tego wszystkiego :(
No i jeszcze kręcenie grzałek, wymiana waty... Nie mam już do tego zapału...
Ale głód nikotyny silniejszy i robię to wszystko z musu :(
Pamiętam jak kiedyś dążyło się i zbierało na PV (lans), na oryginalnego TGT (większy lans)...
Teraz to jest bez sensu...

@robertanisz...
Piszesz o tłumaczeniu, że lejemy liquid a nie olejek...
Jestem innego zdania. Bo niby czemu, olejek to złe określenie? "Olejek - gęsta oleista ciecz..."
Kiedyś Kszywho, tłumaczył to tak: Olejek, to jest taki do ciasta, i jak dziecko to podłapie, to może wziąć butelkę i się napić...
Nic głupszego... Gorsze jak rodzic mówi "poprawnie", liquid ale zachwyca się smakiem w stylu: o jaka ta poziomka jest pyszna, a ten banan? Istne cuuudo... To jest bardziej niebezpieczne od nazywania liquidu olejkiem. Poza tym, mądry rodzic wytłumaczy dziecku, że tego nie wolno ruszać, i z pewnością schowa olejki tam, gdzie bachor nie sięgnie.
Tak więc, jak klient mówi olejki, to ja już nie reaguję. Bo po co? Tak już się też przyjęło i nie ma sensu z tym walczyć.
Tego się nie wypleni. To tak jakby oduczyć ludzi mówić "młotek", choć prawidłowa i pełna nazwa tego narzędzia to: Impulsownik kinetyczny na prowadnicy trzonkowej :mrgreen:

Dawno już się tak nie rozpisałem na żadnym forumie :lol:
Podsumowując... Czas skończyć ze zbieractwem (nawet dla lansu) i z nałogiem.
Całe szczęście, znalazłem sobie nowy cel w życiu, i chcę się temu całkowicie poświęcić, a rzucenie tego cholerstwa wyjdzie mi tylko na zdrowie :D
Obrazek
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 10075
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 5648
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2889 razy
Otrzymał podzięk.: 9299 razy
Płeć: nieokreślona

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Tommy Black » 22 cze 2015, 10:22

[shadow=blue]Marcin
Impulsownik kinetyczny na prowadnicy trzonkowej :mrgreen:[/shadow]

Czyli po prostu czujnik? Jak Ty musisz wszystko skomplikować... :P

[shadow=blue]Marcin
Całe szczęście, znalazłem sobie nowy cel w życiu, i chcę się temu całkowicie poświęcić...[/shadow]

Nie przejmuj się, też Ci pomożemy!Jesteś wśród przyjaciół, nie w takich sytuacjach pomagaliśmy i niektórzy nawet zza grobu są nam wdzięczni... :lol:
Riccardo
Płeć: nieokreślona

Re: Czy to jeszcze ma w ogóle sens?

Postautor: Riccardo » 22 cze 2015, 10:28

Marcin pisze:Jestem innego zdania. Bo niby czemu, olejek to złe określenie? "Olejek - gęsta oleista ciecz..."

Czyli za cholerę nie pasuje do liquidu :mrgreen:

Wróć do „Dyskusja ogólna”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość