Salonowe mole książkowe.

Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 9145
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 4130
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2552 razy
Otrzymał podzięk.: 8236 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 12 paź 2016, 17:59

robertanisz pisze:Moje opinie są tylko moimi opiniami.Nie musicie się nimi sugerować,ani ich podzielać.


I tako też, jako rzeczesz, czynimy. W przeciwnym wypadku Salon upstrzony byłby przez jakiś czas, Twoimi nekrologami. :-P :P

Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 9145
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 4130
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2552 razy
Otrzymał podzięk.: 8236 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 14 paź 2016, 11:40

Nigdy tu nie wrzucam niczego w piątki, bo wiadomo, weekend i kto by miał czas i ochotę czytać? Ale czas na maile do mnie z tekstami które w dziale literackim niekoniecznie
mogłyby sie pojawić, to niektórzy mają. :twisted: Dziś zaryzykuję jednak wysyłanie mnie w... [ciach] albowiem mam niezłe wsparcie w postaci Alfreda Nobla.
Gdyby ktoś miał ochotę coś do mnie [ciach]...pisać, to tylko przypomnę że Nobel wynalazł dynamit.No...
A i pretekst też mam dobry, bowiem ukazały sie dzienniki tegorocznego laureata Nobla w dziedzinie literatury, Boba Dylana.

Obrazek

Zapis pierwszych muzycznych doświadczeń i niezwykłych spotkań, które zapoczątkowały karierę jednego z najważniejszych artystów XX wieku.

Kiedy na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych zaczynał swoją przygodę, amerykańska scena muzyczna była dosyć monotonna. Popularne stacje radiowe nadawały piosenki łatwe i przyjemne. Słuchacze dopiero czekali na rewolucję, nową energię i nowe życie. Dylan nie chciał być rewolucjonistą, ale i nie wpisywał się w promowany przez radio nurt muzyki popularnej. Robił swoje, nie przejmując się, że – jak mu się zdawało – nie ma szans na komercyjny sukces. Muzykę folkową uważano wtedy za coś gorszego: trochę prostacka, trochę wstydliwa. Ale Dylan chciał ją grać – i żeby grać, porzucił dom, rodzinę i wyruszył do Nowego Jorku – miasta legendy i mekki artystów.
Kroniki to zapis pierwszych muzycznych doświadczeń i niezwykłych spotkań, które zapoczątkowały karierę jednego z najważniejszych artystów XX wieku.

„Fotosynteza byłaby niemożliwa bez chlorofilu. Bez fotosyntezy nie mielibyśmy tlenu. Bez chlorofilu pod nazwą «Bob Dylan» nie do pomyślenia jest muzyka, która śpiewa O CZYMŚ – tlen dla ludzi wrażliwych. A najbardziej niezwykłe, że jego pojawienia się nie wymusiła żadna logika dziejowa. Niewytłumaczalnie zstąpił z zadupia w Minnesocie, czasy się zmieniły i już kto inny stał na wieży strażniczej. Wielu z nas do dziś słucha jego starego, mądrego głosu. Ale można go także poczytać. Z «Kronik» dowiadujemy się, skąd naprawdę do nas przyszedł.
Filip Łobodziński


Dobra cena w promocji 21,40 zł a kupić można tu:


http://www.publio.pl/kroniki-tom-1-bob- ... tek_141016
Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2036
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 503
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3015 razy
Otrzymał podzięk.: 1964 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: robert » 14 paź 2016, 12:31

Ja w przeciwieństwie do Tommego uważam ze każdy czas jest dobry aby zachęcić do czytania ,czy zaproponować dobrą książkę,nawet piątek.
Wpadły w moje łapki ,nie będę pisał jakie ,dwie książki.Lub dwa tomy książki,mniejsza z poprawnością,ważne co w środku skryte.
Gregory David Roberts tytuł SHANTARAM i kontynuacja CIEŃ GÓRY.
Obrazek Obrazek


Opasłe tomiska liczące po osiemset stron.Z pierwszego zerknięcia wydaje mi się ze to książka o życiu,poplątanym życiu człowieka.
Autor coś chyba wie na ten temat,pierwszy tom zaczął pisać w więzieniu.
Proszę ,tym zdaniem zaczyna się książka.
"Dużo czasu minęło i wiele się na świecie zmieniło,zanim nauczyłem się tego co wiem o miłości,przeznaczeniu i ludzkich decyzjach..."
I co powiecie? Dla mnie brzmi bardzo tajemniczo i ciekawie.
Życie wapera jest piękne,wolność od śmierdzieli smakuje wybornie.Ale życie wapera w połączeniu z miłością do książek jest cudowne.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 9145
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 4130
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2552 razy
Otrzymał podzięk.: 8236 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 14 paź 2016, 12:39

robertanisz pisze:Życie wapera jest piękne,wolność od śmierdzieli smakuje wybornie.Ale życie wapera w połączeniu z miłością do książek jest cudowne.


Tak, masz rację, ale przecież waper nie powinien się ograniczać. Życie wapera w połączeniu z miłością do książek jest cudowne, ale w połączeniu z miłością do kobiet i fortepianów jest jeszcze bardziej cudowne! :)
Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2036
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 503
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3015 razy
Otrzymał podzięk.: 1964 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: robert » 14 paź 2016, 12:53

Masz rację,bez kobiet byłoby strasznie.Czy może być coś piękniejszego od widoku uśmiechniętej kobiety wchodzącej z tajemniczą miną do sypialni i mówiącej mam coś dla ciebie.Potem wręczającej Ci dobrą książkę. I na odchodne mówiącej,czytając możesz chmurzyć w łóżku ,ja prześpię się na kanapie.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 9145
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 4130
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2552 razy
Otrzymał podzięk.: 8236 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 14 paź 2016, 14:22

robertanisz pisze:Masz rację,bez kobiet byłoby strasznie.Czy może być coś piękniejszego od widoku uśmiechniętej kobiety wchodzącej z tajemniczą miną do sypialni i mówiącej mam coś dla ciebie.Potem wręczającej Ci dobrą książkę. I na odchodne mówiącej,czytając możesz chmurzyć w łóżku ,ja prześpię się na kanapie.


Robert, już sama kobieta jest dla mężczyzny jak książka. Z reguły jest to książka o fizyce kwantowej ale jeśli ma ciekawą okładkę...na pewno zajrzysz do środka.
No i co ważne, nie jest książką w języku Brailla ale książkę zawsze warto dotykać. I nigdy nie sluchaj tych seksisowskich tekstów że miejsce kobiety jest w kuchni.
Tak mówią tylko ci, którzy nie wiedzą co robić z kobietą w sypialni.
Natomiast ci, którzy mówią że miejsce wszystkich jest w kuchni, wiedzą co mówią, bo w kuchni jest jedzenie.
;)
PS
Ale z tą kanapą to przegiąleś chyba... :-P
Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2036
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 503
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3015 razy
Otrzymał podzięk.: 1964 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: robert » 14 paź 2016, 14:32

Zgadzam się w zupełności. :)
O kanapie napisałem celowo,zaraz się rozejdzie w Salonie "Robert ,ta seksistowska świnia znów żartuje z dziewczyn" i Salonowe Panie aby to przeczytać zajrzą do moli i może sięgną po książkę która dziś opisałem. Czasami trzeba się poświęcić,a ja za życia i tak nie będę pewnie doceniony,a nawet na pewno.Więc jeśli moja salonowa śmierć ma mieć sens to warto. :)
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 9145
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 4130
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2552 razy
Otrzymał podzięk.: 8236 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 14 paź 2016, 14:51

robertanisz pisze:Zgadzam się w zupełności. :)
O kanapie napisałem celowo,zaraz się rozejdzie w Salonie "Robert ,ta seksistowska świnia znów żartuje z dziewczyn" i Salonowe Panie aby to przeczytać zajrzą do moli i może sięgną po książkę która dziś opisałem. Czasami trzeba się poświęcić,a ja za życia i tak nie będę pewnie doceniony,a nawet na pewno.Więc jeśli moja salonowa śmierć ma mieć sens to warto. :)




Robert, nas artystów, za życia rzadko się docenia. Popatrz, Vincent van Gog, Cyprian Kamil Norwid, dwa pierwsze przykłady. Na razie jednak zapomnij nawet o salonowej śmierci.
Dotąd przynajmniej, dokąd nie nauczysz się rysować, jak Norwid. Nauczył się rysować i tak zarabiał a na salony trafił dopiero kilkanaście lat po śmierci. Ty już w Salonie bywasz, tylko
jeszcze rysować nie umiesz... :)
Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2036
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 503
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3015 razy
Otrzymał podzięk.: 1964 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: robert » 14 paź 2016, 17:18

...malowanie,rysowanie ,kiedyś miałem ku temu predyspozycje,rzekłbyś nawet "talent od Stwórcy".Zwłaszcza w podstawówce ,tak wtedy nastąpił wybuch mojego talentu do "zmalowywania".A to już blisko do malowania.Niestety,rodzice ,ani nauczyciele nie potrafili rozpoznać artyzmu w tym co udało mi się akurat zmalować.Do dziś jak sobie przypomnę bolą mnie uszy,gdy wleczony za nie do dyrektora przebierałem nogami niczym Kubuś Puchatek swoimi nóżkami.No tylko sobie wyobraźcie jesteście w jakimś muzeum, a tu przewodnik mówi "a to wczesny Robert,praca z okresu gdy uczęszczał do szóstej klasy".Chciałem też się zacząć parać się rzeźbą,wyrżnąłem nawet pół serca na ławce ,a scyzorykiem to uczyniłem.Wszystko na nic,nawet ojciec którego wezwali do szkoły nie rozpoznał w moim dziele sztuki.
Dlatego trzymam się z dala od wszelkiego malowania,rysowania,zmalowywania itp. :)
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 9145
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 4130
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 2552 razy
Otrzymał podzięk.: 8236 razy

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 14 paź 2016, 18:13

robertanisz pisze:Dlatego trzymam się z dala od wszelkiego malowania,rysowania,zmalowywania itp.


No cóż, niezbadane są wyroki niebios.Wedle tychże wyroków, nazywanych transcendencją, absolutem, pierwszą przyczyną, pierwotną energią, siłą wyższą, uniwersalnym duchem, rozumem rządzącym wszechświatem, bytem przenikającym wszystko, zostaniesz najprawdopodobniej świętym. Będzie to pierwszy taki przypadek w dziejach Salonu.
I miejmy nadzieję że ostatni. ;)

Wróć do „Literatura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość