Salonowe mole książkowe.

Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 27 gru 2016, 15:11

Dziś pierwszy dzień poświąteczny ale przecież możemy dalej pozostać w gronie ludzi nam bliskich. Szczególnie jeśli ludzie Ci są podobni do nas, jeśli tworzymy nawet jakąś rodzinę.
W skrócie, jeśli ludzie Ci są genialni.Bo przecież my, nie zamykamy się tu w jakimś hermetycznym gronie.A nawet lubimy wędrować z innymi genialnymi ludźmi przez wieki nawet.
Na razie nieco krótsza wędrówka.A zaczniemy od przedwojennego Lwowa...

Obrazek
Genialni
Lwowska Szkoła Matematyczna

Autor:Mariusz Urbanek
Wydawca:Wydawnictwo Iskry

Stefan Banach, Hugo Steinhaus, Stanisław Ulam: lwowscy uczeni – wielcy, ale mało już znani. Ich sylwetki, osiągnięcia i losy, nierzadko tragiczne, kreśli jeden z najwybitniejszych polskich biografów.
Stefan Banach, Hugo Steinhaus, Stanisław Ulam, Stanisław Mazur, Antoni Łomnicki i wielu innych uczonych tworzyło w latach międzywojennych tzw. Lwowską Szkołę Matematyczną. Współpracując ze sobą, bądź rywalizując, przeciwstawiając matematykom z Warszawy i Krakowa, dokonali wielu odkryć, zdobyli sławę, zaszczyty i zrobili międzynarodowe kariery wykładowców, a Ulam został współtwórcą pierwszej bomby atomowej. Ich burzliwe losy, osiągnięcia, kariery naukowe i pozanaukowe, dramatyczne dzieje kończące się w wielu przypadkach śmiercią od kul hitlerowskich okupantów, opisuje Urbanek na tle zmieniającego się życia politycznego i kulturalnego Polski w czasie dwudziestolecia międzywojennego, w trakcie II wojnie światowej i po jej zakończeniu.

Jeśli kogoś wystraszył podtytuł książki, to zapewniam że nie ma się czego bać. Nie uczymy się tu bowiem matematyki. Uczymy się życia a matematyka i historia może nam tylko pomóc.
A książkę kupić można tu:
http://www.publio.pl/genialni-mariusz-u ... rek_271216

Awatar użytkownika
amsaw
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1890
Rejestracja: 09 cze 2015, 22:30
Punkty reputacji: 222
Lokalizacja: Poznań
Podziękował: 2753 razy
Otrzymał podzięk.: 2090 razy
Płeć: Mężczyzna

Salonowe mole książkowe.

Postautor: amsaw » 27 gru 2016, 15:52

Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2187
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 607
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3737 razy
Otrzymał podzięk.: 2101 razy
Płeć: Mężczyzna

Salonowe mole książkowe.

Postautor: robert » 30 gru 2016, 14:49

Wojciech Orliński jest autorem książki AMERYKA NIE ISTNIEJE.I ją właśnie chce Wam zaproponować do czytania.To trochę taka książka drogi.Jeśli po nią sięgniecie ,będziecie podróżować z autorem po Stanach .Zajrzycie w ciekawe miejsca np.do Disneylandu ,Las Vegas,Doliny Krzemowej.Dowiecie się co ,dlaczego i kiedy? Może trochę inne spojrzenie na USA ,ale bardzo ciekawe.Czyta się lekko ,przyjemnie i jest przy tym dużo zabawy.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 30 gru 2016, 14:54

Robercie, polecalem tę ksiązkę 1 grudnia, ale cieszę się że i do Ciebie trafiła...

Obrazek

viewtopic.php?f=69&t=27&p=25269&hilit=AMERYKA+NIE+ISTNIEJE#p25269
Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2187
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 607
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3737 razy
Otrzymał podzięk.: 2101 razy
Płeć: Mężczyzna

Salonowe mole książkowe.

Postautor: robert » 30 gru 2016, 14:58

Pamiętam i też się cieszę.Tym bardziej że kupiłem e-booka w dobrej promocji.
Awatar użytkownika
robert
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 2187
Rejestracja: 11 cze 2015, 21:47
Punkty reputacji: 607
Lokalizacja: Łuków
Podziękował: 3737 razy
Otrzymał podzięk.: 2101 razy
Płeć: Mężczyzna

Salonowe mole książkowe.

Postautor: robert » 02 sty 2017, 15:36

Niestety "Król" Szczepana Twardocha wraca do biblioteki nie przeczytany.Mimo dwóch prób,mimo chęci z mojej strony.Jest to już któraś książka tego pisarza której nie byłem wstanie przeczytać.Nie na moich falach ten człowiek nadaje.Wiem że książka zebrała dużo bardzo pochlebnych recenzji ,mimo to ode mnie jej nie dostanie.Miałem wrażenie jakbym czytał Trymanda,a dokładnie jego powieść "Zły"
Awatar użytkownika
basika
Moderator
Moderator
Posty: 3821
Rejestracja: 24 cze 2015, 14:18
Punkty reputacji: 2799
Lokalizacja:
Podziękował: 4697 razy
Otrzymał podzięk.: 5760 razy
Płeć: Kobieta

Salonowe mole książkowe.

Postautor: basika » 15 sty 2017, 21:49

136004-352x500.jpg


"Szału nie ma, jest rak". Z ks. Janem Kaczkowskim rozmawia Katarzyna Jabłońska

"Janek ma ze swojego okna niezwykłą perspektywę: i na śmierć, i na życie może patrzeć z dystansu. Na śmierć, bo wciąż żyje pełną piersią. Na życie – bo świadomie i mądrze codziennie zmaga się ze śmiercią. I o życiu, i o śmierci mówi więc takie rzeczy, że oczy stają czasem w słup, a z nóg spadają ciepłe kapcie. Tu nie ma ani grama ględzenia, jest obudzona po zderzeniu ze ścianą ostra, kryształowa intensywność. Janek lubi powtarzać, że przed śmiercią bardzo chciałby jeszcze zrobić coś pożytecznego. Właśnie zrobił."
Szymon Hołownia

Niewiele dodam. Właściwie to nawet nie chcę. Każdy odbierze tę książkę po swojemu, w zgodzie ze swoją wrażliwością, ale na pewno warto ją przeczytać.
To rozmowa z inteligentnym człowiekiem i niebanalnym księdzem, który ma dystans do siebie, świata, śmierci, stara się rozumieć ludzi i ich nie ocenia. Jest w nim ciepło, zrozumienie, wyrozumiałość, dobroć i miłość...
Szkoda, że już go z nami nie ma.

15826449_363814013983257_1596625722305039103_n.png
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 23 sty 2017, 20:14

Historia nas uczy że nic się z niej nie uczymy.Więc po dłuższej, też już historycznej przerwie w uczeniu się, ale także w niezawinionej już przeze mnie przerwie w czytaniu, postanowiłem sięgnąć do historii. A skoro już sięgać to na wysoką półkę.
Mój ulubiony, fantastyczny pisarz historyczny Simon Sebag Montefiore, napisał o tej książce:

Ta książka to prawdziwie napoleoński triumf autora. Jest elegancko napisana, zakrojona na epicką skalę, ciekawymi szczegółami przypomina powieść, narracja pędzi naprzód jak szarżująca kawaleria, a autor tak samo pewnie porusza się po polach bitew, jak po buduarach. Oto wreszcie wyczerpująca, wszechstronna biografia Napoleona.


Obrazek

Autor:Andrew Roberts
Wydawca:Wydawnictwo Magnum

Błyskotliwa, oparta na najnowszych źródłach wielka biografia Napoleona, uznana za najlepszą, jaka powstała w języku angielskim w ostatnich czterdziestu latach. Autor wykorzystał ogromną korespondencję Napoleona, 33 tysiące listów opracowywanych i publikowanych od 2004 roku przez Fundację Napoleońską w Paryżu. Zwiedził też wszystkie najważniejsze miejsca związane z Napoleonem, w tym 53 pola bitew m.in. w Rosji, na Białorusi, w Izraelu, Belgii, Włoszech, Czechach, Austrii, Niemczech i Francji, był również na Wyspie Świętej Heleny. Powstał bogaty w szczegóły, wielowymiarowy i barwny obraz życia jednej z najbardziej fascynujących postaci w historii. To także znakomita rozprawa o sztuce wojny i sztuce uprawiania polityki.
I tu uwaga, a raczej wielkie zdziwienie, które zabrzmi pewnie jak ostrzezenie:

Ponad 950 stron. Ebook zawiera drzewa genealogiczne i mapy, nie zawiera natomiast zdjęć z wydania tradycyjnego.


Naprawdę trudno to zrozumieć, zwłaszcza znając ceny obu wersji. Ebooki w regularnych cenach ok. 40 zł, wydania tradycyjne od 80 zł.
Czym więc spowodowane jest takie działanie wydawcy?
Trudno mi sobie wyobrazić taką biografię bez zdjęć, więc pozostaje mi zapolować na to opasłe tomisko w księgarniach.
A fotografie by się przydały choćby jako kontrapunkt nużących opisów bitew. Jakoś większe wrażenie robił na mnie Kodeks Napoleona niż pył bitewny.

Nie narzekamy tu jednak, może Magnum się poprawi, a książkę warto w formie ebooka kupić, bowiem jest tu i to za ( sic) 13,90 zł.

http://www.publio.pl/napoleon-wielki-an ... lek_230117
Awatar użytkownika
Madzia
Waperka
Waperka
Posty: 1790
Rejestracja: 21 cze 2015, 19:49
Punkty reputacji: 464
Lokalizacja: Thalloris
Podziękował: 6763 razy
Otrzymał podzięk.: 1793 razy
Płeć: Kobieta

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Madzia » 25 sty 2017, 13:30

Nie wiem czy lubicie romantyczne powieści, ale może kogoś zainteresuje ta ;)


Przewrotnie romantyczna powieść. Fisher i Ivy są parą od dziewiętnastu (!) dni czują, że są dla siebie stworzeni. Poza tym wiedzą o sobie niewiele, ale któż by się przejmował błahostkami? Szczególnie że za kilka miesięcy ich życie ma się diametralnie zmienić… Przez ten czas Fisher i Ivy odkrywają, że zakochanie się to jedno, a wytrwanie w uczuciu to zupełnie coś innego.

Premiera 1 lutego! Teraz 30% taniej!
http://bit.ly/2jXVpjT

Obrazek
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 26 sty 2017, 15:13

Dziś będzie nietypowo.Dziś jest prawdopodobnie czwartek.Więc może być nietypowo.Dlaczego tak może być, to jeszcze nie wiem. Podobnie jak nie wiedzialem że książka
„1984” George’a Orwella jest w USA lekturą szkolną. Wyobrażacie sobie taką lekturę w Polsce?

Zeby przybliżyć tę ksiązkę "1984" posłuże się niemal całym artykulem z Obrazek

Obrazek

Dodruk “1984” w związku z Trumpem

Firma Signet Classics, wydawca „1984” George’a Orwella, podała, że zleciła dodruk książki, która stała się ostatnio bestsellerem na Amazon.com w związku z analogiami między językiem wykorzystanym w powieści a wypowiedziami rzeczników Białego Domu – pisze w środę AP.

Signet Classics stanowi część grupy wydawniczej New American Library (NAL) specjalizującej się w publikacji dzieł klasycznych w przystępnych cenach. W komunikacie firma poinformowała, że sprzedaż “1984” stała się ostatnio zdumiewająco wysoka jak na książkę uznawaną za lekturę szkolną.

W oświadczeniu Signet Classics czytamy też, że takie powieści jak “1984” Orwella przemawiają do “lęków i niepokojów” czytelników.

Dzień wcześniej brytyjski dziennik “Guardian” poinformował, że “1984” znalazł się we wtorek na 6. miejscu bestsellerów internetowej firmy Amazon; sprzedaż gwałtownie przyspieszyła, gdy rzecznik Trumpa Sean Spicer podważył relacje mediów na temat tłumów zebranych na inauguracji prezydenta, a następnie doradczyni Trumpa Kellyanne Conway ogłosiła, że administracja dostarczy w tej sprawie “fakty alternatywne”.

Jak wyjaśnia “Guardian”, pierwszą osobą, która publicznie porównała taki język do języka stworzonego w powieści Orwella, była znana dziennikarka “Washington Post” Karen Tumulty. Występując w programie Reliable Source sieci CNN powiedziała ona, że “fakty alternatywne to fraza z George’a Orwella”.

Podczas konferencji prasowej rzecznik Białego Domu Sean Spicer powiedział: “To był największy tłum, jakiego byliśmy świadkami przy okazji inauguracji. I kropka!”, a Conway odniosła się do tej wypowiedzi.

“Guardian” przypomina, że Orwell w swej dystopii stworzył wizję opresyjnego superpaństwa, które prześladuje obywateli za każdą formę niezależnego myślenia; “nowomowa” i “dwójmyślenie” to formy dostosowania się do polityki i propagandy orwellowskiego reżimu.

I film, który koniecznie trzeba obejrzeć przed albo po przeczytaniu książki.

https://youtu.be/_50jo-jy0zQ
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 29 sty 2017, 18:53

Dam to tu, mimo że pośrednio tylko o książce, natomiast bardzo bezpośrednio w temacie książki którą omawialem wyżej. Resztę dopisuje samo życie, jak zwykle zresztą.

Alternatywne fakty rzecznika prasowego

Powrót popularności Roku 1984 obserwuje się kilka dni po tym, jak rzecznik Białego Domu Sean Spicer oskarżył dziennikarzy o celowe pomniejszanie znaczenia inauguracji prezydenta Donalda Trumpa. Media, jego zdaniem, tak kadrowały obraz, by pokazać, że w zaprzysiężeniu uczestniczyło mniej ludzi, podawały też nieprawdziwe dane na ten temat. Zdaniem Spicera uroczystość "zgromadziła największy tłum, jakiego byliśmy świadkami przy okazji inauguracji".

Jak podaje CNN, dowody statystyczne i fotograficzne mówią o mniejszej frekwencji. Zdjęcia z lotu ptaka wyraźnie pokazują, że w 2009 roku, podczas inauguracji prezydentury Baracka Obamy, pojawiły się większe tłumy.

Bliska doradczyni Donalda Trumpa Kellyanne Conway broniła stwierdzeń Spicera mówiąc, że rzecznik przedstawił "alternatywne fakty".

Jak zauważa CNN, sformułowanie to przypomina działania orwellowskiego Ministerstwa Prawdy, które fałszowało wszystkie dowody świadczące o kłamstwach lub pomyłkach partii.

Robi się coraz ciekawiej, ciekawiej do tego stopnia, że niektórych książek być może już nie będziemy musieli nawet czytać. Coraz popularniejsze audiobooki będą dla nas tworzyć na bieżąco politycy.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

Salonowe mole książkowe.

Postautor: Tommy Black » 31 sty 2017, 10:53

Michael Herr opublikował swoją książkę w 1977 roku.To jedyna jego książka.W ubiegłym roku, w listopadzie, polskie wydawnictwo Karakter wydało pierwsze polskie tłumaczenie "Depesz"
Arcydzieło reportażu wojennego napisane przez współtwórcę filmu "Czas Apokalipsy".

Obrazek

Nikt nie pokazał wojny w Wietnamie (i wojny w ogóle) tak jak on. Michael Herr przez dwa lata (1967–1969) pracował jako korespondent pisma „Esquire”. Towarzyszył żołnierzom na froncie, był świadkiem ich wojennego delirium. Po powrocie napisał Depesze – swoją jedyną, uważaną za majstersztyk, książkę. W literacko olśniewający sposób przedstawił w niej to, co zobaczył w Wietnamie: obłęd, szał zabijania, tłumiony narkotykami strach, roztrzaskaną ludzką psychikę. Tekst – pełen hipnotycznych wizji, poetyckich metafor i żołnierskiego slangu – oddając stan surrealnego upojenia wojną, jest równocześnie jej sugestywnym oskarżeniem. Niektóre z postaci sportretowanych w Depeszach stały się pierwowzorami bohaterów filmu Coppoli Czas Apokalipsy, którego Herr był współscenarzystą.

Ksiązkę fantastycznie się czyta słuchając ścieżki dźwiękowej z filmu Coppoli. Szczególnie dwóch utworów Ride Of The Valkyries i Orange Light. Ale samobójcom nie polecam...
Dodam tylko że muzykę skomponował sam reżyser wraz ze swoim ojcem Carmine Coppolą.Nieco pomagał perkusista zespołu The Grateful Dead - Mickey Hart.Co słychać...

Książka w dobrej cenie tu:
http://virtualo.pl/c231i196409/?utm_sou ... ign=310117

A tu dobry fragment, bez ceny:


Dla nas to było jed­no wiel­kie, ko­lek­tyw­ne za­ła­ma­nie ner­wo­we, bo star­cia osią­gnę­ły ta­kie na­tę­że­nie i tem­pe­ra­tu­rę, że nie było w Wiet­na­mie Ame­ry­ka­ni­na, któ­re­go by w ja­kiś spo­sób nie do­tknę­ły. Wiet­nam był jak ciem­ny po­kój pe­łen śmier­cio­no­śnych przed­mio­tów, Viet­cong cza­ił się wszę­dzie, a do tego wszę­dzie na­raz, jak rak z prze­rzu­ta­mi. To nie­praw­da, że prze­gry­wa­li­śmy tę woj­nę przez wie­le lat po tro­chu – prze­gra­li­śmy ją bar­dzo pręd­ko, do­słow­nie w kil­ka dni, a po­tem już było jak z tym go­ściem z pie­cho­ciar­skiej mi­to­lo­gii, co to umarł, ale był zbyt tępy, żeby się skap­nąć i po­ło­żyć. Speł­ni­ły się na­sze naj­strasz­niej­sze oba­wy przed „żół­tą za­ra­zą”; wi­dzie­li­śmy, jak w ca­łym kra­ju umie­ra­ją ty­sią­ca­mi, ale zu­peł­nie nie ro­bi­li wra­że­nia osła­bio­nych, a na pew­no nie wy­czer­pa­nych, jak już czwar­te­go dnia twier­dzi­li Pla­ni­ści. Te­ry­to­rium od­zy­ski­wa­li­śmy szyb­ko, ogrom­nym kosz­tem, w to­tal­nym po­pło­chu i z nie­mal mak­sy­mal­ną bru­tal­no­ścią. Na­sza ma­chi­na sia­ła spu­sto­sze­nie. Umia­ła wszyst­ko; nie umia­ła się tyl­ko za­trzy­mać. Jak po­wie­dział pe­wien ame­ry­kań­ski ma­jor, któ­ry chciał (i zdo­łał) przejść do hi­sto­rii: „Żeby oca­lić Ben Tre, mu­sie­li­śmy je znisz­czyć”. W ten spo­sób od­zy­ska­li­śmy „kon­tro­lę” nad więk­szo­ścią kra­ju, co na do­brą spra­wę ozna­cza­ło, że oku­pu­ją go Viet­cong i WAL, i tak już zo­sta­ło do dnia, w któ­rym z Wiet­na­mu znik­nął ostat­ni ame­ry­kań­ski żoł­nierz.
Pa­no­wie od Pla­nu wzię­li się pod ręce i jed­nym kro­kiem prze­szli na Dru­gą Stro­nę Lu­stra. Ry­dwan na­sze­go ge­ne­ra­ła sta­nął w ogniu, on sam ocza­dział od dymu i opo­wia­dał nie­stwo­rzo­ne hi­sto­rie o trium­fal­nym zwy­cię­stwie, aż wresz­cie paru wy­so­ko po­sta­wio­nych po­bra­tym­ców po­pro­si­ło go, żeby się jed­nak opa­no­wał i po­zwo­lił im mó­wić. We­dług pew­ne­go bry­tyj­skie­go ko­re­spon­den­ta, z na­szy­mi Pla­ni­sta­mi było tro­chę tak, jak gdy­by ka­pi­tan Ti­ta­ni­ca ogło­sił: „Nie ma po­wo­dów do pa­ni­ki! To tyl­ko chwi­lo­wy po­stój, mu­si­my na­brać lodu”.
Kie­dy czwar­te­go dnia wró­ci­łem do Saj­go­nu, więk­szość in­for­ma­cji z ca­łe­go kra­ju zdą­ży­ła się już ule­żeć i kiep­sko to wszyst­ko wy­glą­da­ło, na­wet po od­ce­dze­niu plo­tek: mó­wi­ło się na przy­kład, że ja­cyś „bia­li”, oczy­wi­ście Ame­ry­ka­nie, wal­czą po stro­nie VC, albo że WAL prze­pro­wa­dzi­ło w Hue ty­sią­ce eg­ze­ku­cji i że na rów­ni­nach za mia­stem jest mnó­stwo „płyt­kich gro­bów”, zresz­tą obie po­gło­ski oka­za­ły się praw­dą. Ko­re­spon­den­tów wo­jen­nych Ofen­sy­wa Tet przy­par­ła do muru tak jak żoł­nie­rzy i Wiet­nam­czy­ków, czy­li bar­dziej niż w ich naj­śmiel­szych snach. Do­pie­ro póź­niej zro­zu­mia­łem, że na­wet je­śli zo­sta­nie we mnie coś z dziec­ka, to praw­dzi­wą mło­dość wy­ci­snę­ły ze mnie te trzy dni, kie­dy prze­je­cha­łem sto ki­lo­me­trów dzie­lą­ce Can Tho od Saj­go­nu. Wi­dzia­łem, jak ko­le­gom w Saj­go­nie to­tal­nie od­bi­ja; kil­ku wy­je­cha­ło, inni ca­ły­mi dnia­mi le­że­li w łóż­ku, w ta­kiej de­pre­sji, że nie mo­gli się pod­nieść. U mnie po­szło w dru­gą stro­nę, by­łem na­krę­co­ny, pod­eks­cy­to­wa­ny, sy­pia­łem po trzy go­dzi­ny na dobę. Kum­pel z „Ti­me­sa” po­wie­dział mi, że naj­bar­dziej prze­szka­dza­ją mu na­wet nie same kosz­ma­ry, tyl­ko od­ruch, żeby je za­raz po prze­bu­dze­niu za­pi­sać i prze­słać agen­cji. Je­den sta­ry wy­ja­dacz, któ­ry od lat trzy­dzie­stych pi­sy­wał z róż­nych fron­tów, usły­szał te na­sze jęki, że jest tak strasz­nie, i aż par­sk­nął: „Ha, no nie mogę z was, na­praw­dę. A co­ście se, kur­wa, wy­obra­ża­li?!”. Nam się wte­dy wy­da­wa­ło, że już prze­kro­czy­li­śmy tę gra­ni­cę, za któ­rą każ­da woj­na robi się po­dob­na do in­nych; gdy­by­śmy wte­dy wie­dzie­li, co tam się jesz­cze bę­dzie wy­ra­biać, może po­czu­li­by­śmy się le­piej. Po kil­ku dniach wzno­wi­li loty i za­bra­li­śmy się do Hue.
Upcha­no nas w sześć­dzie­się­ciu w cię­ża­rów­ce GMC, osiem ta­kich je­cha­ło w kon­wo­ju z Phu Bai, wio­ząc po­nad trzy­stu świe­ża­ków, któ­rzy mie­li za­stą­pić ofia­ry pierw­szych walk na po­łu­dnie od Rze­ki Per­fu­mo­wej. Od paru dni było ciem­no, sza­la­ła bu­rza i tra­sa za­mie­ni­ła się w błot­ni­ste ko­ry­to. W cię­ża­rów­kach pa­no­wał cho­ler­ny ziąb, dro­ga była upstrzo­na li­ść­mi zdmuch­nię­ty­mi albo przez wi­cher, albo przez na­szą ar­ty­le­rię, bo cały ten od­ci­nek jesz­cze cał­kiem nie­daw­no znaj­do­wał się pod cięż­kim ostrza­łem. Wie­le do­mów się zu­peł­nie za­wa­li­ło, wszyst­kie co do jed­ne­go były zry­te przez po­ci­ski. Po­bo­czem szły set­ki uchodź­ców, mnó­stwo ran­nych. Dzie­cia­ki śmia­ły się i po­krzy­ki­wa­ły, star­cy tyl­ko pa­trzy­li, z tą ich zgo­dą na nie­szczę­ście, któ­ra tylu Ame­ry­ka­nów wpra­wia­ła w za­kło­po­ta­nie i któ­rą tak czę­sto bra­li za obo­jęt­ność. Ale szli też młod­si, męż­czyź­ni i ko­bie­ty, któ­rzy spo­glą­da­li na nas z wy­raź­ną po­gar­dą, od­cią­ga­jąc wi­wa­tu­ją­ce dzie­ci od cię­ża­ró­wek.

Wróć do „Literatura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość