Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11847
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7736
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3786 razy
Otrzymał podzięk.: 11468 razy
Płeć: nieokreślona

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: Tommy Black » 13 wrz 2018, 10:34

A ja dziś zmontowałem godny siebie tandem. Asmodus EOS i usadowiony na nim Dejavu RDTA. Jeszcze wczoraj narzekałem na Asmodusa że tylko 18650 ale przecież ja tu nie potrzebuję więcej niż 55 W a więc dwa ogniwa LG HG2 załatwiają sprawę. Drewienko stabilizowane chciałoby się codziennie trzymać w rękach, w każdym zasilaniu. Napisałem drewienko, nie znoszę zdrobnień ale tu jest to naprawdę drewienko a nie drewno stabilizowane. Po prostu jest cieniutkie, czyli jest go też mało. Żaden atomizer, a Dejavu RDTA szczególnie, nie cieknie, więc oblałem to drewienko :) pistacjowym liquidem.Nic mu się nie stało a nawet nieco przez chwilę pachniało pistacjami.Całość trzyma się w ręku bardzo wygodnie i stabilnie a to też ze względu na dość mały ciężar samego EOSa i to razem z dwoma ogniwami.Nic dziwnego, to w końcu lotnicze aluminium i lekkie drewienko. :)

asm01.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

raptofil
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 6
Rejestracja: 16 cze 2015, 11:43
Punkty reputacji: 10
Lokalizacja:
Podziękował: 1 raz
Otrzymał podzięk.: 12 razy
Płeć: Mężczyzna

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: raptofil » 14 wrz 2018, 10:09

To ja się pochwale swoimi staruszkami.

Głównym moim zasilaniem jest VT75, który niedawno przeszedł face lifting. Musiałem wymienić "podkowę" - srebrna cześć obudowy, ponieważ gwint w starej uległ uszkodzeniu. Na obecną chwile użytkuje go na akumulatorach 18650, ponieważ 26650 które miałem uległy procesowi zestarzenia się, czekam na recenzje golisi czy warte zamówienia. Zasilanie pancerne, użytkuje go non stop, w domu, pracy. Nigdy mnie nie zawiódł, pomijając zużycie. Mam już go sporo czasu i praktycznie od nowości z tym samym parownikiem. Jest to bigbuddha, która została przerobiona. Powiększone kanały powietrzne, oraz założona gumka "antypoceniowa" z funkcją regulacji powietrza. Tak jak zasilanie, działa jak ma działać. Jedynie szkiełka mi się tłuką ;)

Obrazek

Drugi sprzęt który rzadko używam, najczęściej podczas serwisowania tego pierwszego jest to nieśmiertelny evic. Kiedyś służył mi jako główny sprzęt, a teraz pozostał jako zastępczy. Zadziwiający bohater. Bo tyle upadków ile przeszedł, tyle nieludzkiego traktowania mało co wytrzymuje. A ten dalej daje rade. Parownik to KS RTA. Prosta konstrukcja z wadami. Duża pojemność. Bolączka to przeciekający zbiornik na łączeniu metalu i plastiku. Przerobiony na lepszy przepływ powietrza.

Obrazek

Najnowszy nabytek to, to coś. Obudowa to prezent od znajomego - Eleaf istick tc200w. Elektronika to "przeleżała trzy lata w szufladzie" yihi sx330 mini z regulacją podstawową temp. czyli wersja V1 na 2x18650. łącznie 9V zasilania ;) Zrobiona tak, aby uruchomić i sprawdzić Ohmec RTA by CHRL. Działą, to podstawowa zaleta. Nie wypowiem się na temat yihi, jest ok. Nastawy funkcjonują. Wole jednak DNA. Parownik ma dużą pojemność, dwie grzałki, ogromny przepływ powietrza i w duecie z zasilaniem potrafi wytworzyć ogromne ilości chmury. Ale to nie dla mnie. Nie jestem przyzwyczajony do takich ilości chmur.

Obrazek

Co do płynu. Dawno już przestałem się bawić w aromaty. Uważam że im czystszy płyn tym "zdrowszy". Glikol, gliceryna i nikotyna w mieszance ~3mg/ml całkowicie mi się sprawdza. A smak własny o dziwo sam w sobie ma. Wszystko działa na drucie ss316L/317L wraz z nieśmiertelną muji.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Crimson
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 30
Rejestracja: 30 sie 2018, 12:55
Punkty reputacji: 5
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował: 13 razy
Otrzymał podzięk.: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: Crimson » 14 wrz 2018, 14:55

A oto moja kolekcja

Od lewej : Volish Alpha Mini, Smok Vape Pen 22, Smok Stick V8, Espion Solo z Zeusem

e-papierosy.jpg


Pierwszego już długo nie używam, smak kiepski, chmurka mała i ogólnie nie polecam sprzętu, pozostałe 3 w ciągłym użyciu
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1658
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 1205
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 750 razy
Otrzymał podzięk.: 1357 razy
Płeć: Mężczyzna

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: slaviop » 14 wrz 2018, 16:55

doktorskowron pisze:U mnie w zasadzie też dość skromnie :
* Wismec RX 2 20700
*Merlin Mini
* Grzałka nakrecona z Geekvape Staggered Fused Clapton SS316L na 0.28 Ohm

Paliłem analogi przez 7 lat, mój ojciec zaś przez ponad 30, pewnego dnia powiedział że kupuje epapierosa i że rzuca palenie, podszedłem do tego sceptycznie bo były to początki "długopisów" i zupełnie nie przemawiało to do mnie. Minęło z kilka lat i w grudniu 2016 trzasnelo mnie jak zobaczyłem jak ein się zmieniło, dało mi to motywację żeby kupić ijusta s i spróbować odstawić palenie. Miesiąc Palilem na przemiennie i tak z nowym rokiem 2017 odstawilem całkowicie papierosy na rzecz chmurki. Początkowo zupełnie nie myślałem o tym że będę bawił się w "bimbrzenie", kręcenie grzalek, poszukiwanie idealnego setupu czy o kontroli temperatury nie wspominając, dziś tylko słyszę z ust żony - "znowu się tym bawisz, nie możesz sobie kupić gotowych?" - nie, nie mogę :)

Co chmurzę - właściwie to co mi wyjdzie, to co nie wyjdzie wylewam do zlewu. Tytoniowki, delikatne mietowki z owockami (o jak ja nie potrafię dobrać proporcji chlodzika by był tylko tłem :(), owocowki, ciasteczka, mleczka :)

Ze zrobionych w przeciągu kilku miesięcy jakiś 25 smaków, jeden zapamiętałem najlepiej - truskawka, kiwi, kokos i rum - pierwszy raz wtedy stwierdziłem że wyszedł mi soczek który w pełni wypełnia moje kubki smakowe :)

Jak uda mi się zrobić kolejny "pyszny" płyn - pochwalę się w odpowiednim dziale

PS. Slaviop natchnal mnie do sprawdzenia trybu Tc - jakiś czas temu w maju czy czerwcu spotkałem go w jednym ze sklepów w Częstochowie kiedy ja totalnie się nie znając szukałem "druta do grzałki" wtedy czestowal sprzedawcę swoim bimbrem i zachęcał do czytania salonu - no i jestem :)


Wysłane z mojego CLT-L29 przy użyciu Tapatalka

Bardzo mnie cieszy że się wtedy na coś przydałem...
Tylko nie pamiętam który to był sklep...
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...
doktorskowron
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 41
Rejestracja: 27 cze 2018, 15:04
Punkty reputacji: 24
Lokalizacja: Częstochowa6
Podziękował: 1 raz
Otrzymał podzięk.: 25 razy
Płeć: Mężczyzna

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: doktorskowron » 14 wrz 2018, 17:00

slaviop pisze:
doktorskowron pisze:U mnie w zasadzie też dość skromnie :
* Wismec RX 2 20700
*Merlin Mini
* Grzałka nakrecona z Geekvape Staggered Fused Clapton SS316L na 0.28 Ohm

Paliłem analogi przez 7 lat, mój ojciec zaś przez ponad 30, pewnego dnia powiedział że kupuje epapierosa i że rzuca palenie, podszedłem do tego sceptycznie bo były to początki "długopisów" i zupełnie nie przemawiało to do mnie. Minęło z kilka lat i w grudniu 2016 trzasnelo mnie jak zobaczyłem jak ein się zmieniło, dało mi to motywację żeby kupić ijusta s i spróbować odstawić palenie. Miesiąc Palilem na przemiennie i tak z nowym rokiem 2017 odstawilem całkowicie papierosy na rzecz chmurki. Początkowo zupełnie nie myślałem o tym że będę bawił się w "bimbrzenie", kręcenie grzalek, poszukiwanie idealnego setupu czy o kontroli temperatury nie wspominając, dziś tylko słyszę z ust żony - "znowu się tym bawisz, nie możesz sobie kupić gotowych?" - nie, nie mogę :)

Co chmurzę - właściwie to co mi wyjdzie, to co nie wyjdzie wylewam do zlewu. Tytoniowki, delikatne mietowki z owockami (o jak ja nie potrafię dobrać proporcji chlodzika by był tylko tłem :(), owocowki, ciasteczka, mleczka :)

Ze zrobionych w przeciągu kilku miesięcy jakiś 25 smaków, jeden zapamiętałem najlepiej - truskawka, kiwi, kokos i rum - pierwszy raz wtedy stwierdziłem że wyszedł mi soczek który w pełni wypełnia moje kubki smakowe :)

Jak uda mi się zrobić kolejny "pyszny" płyn - pochwalę się w odpowiednim dziale

PS. Slaviop natchnal mnie do sprawdzenia trybu Tc - jakiś czas temu w maju czy czerwcu spotkałem go w jednym ze sklepów w Częstochowie kiedy ja totalnie się nie znając szukałem "druta do grzałki" wtedy czestowal sprzedawcę swoim bimbrem i zachęcał do czytania salonu - no i jestem :)


Wysłane z mojego CLT-L29 przy użyciu Tapatalka

Bardzo mnie cieszy że się wtedy na coś przydałem...
Tylko nie pamiętam który to był sklep...
Chyba jedyny na Al. Frytkowej :) generalnie było wtedy zamieszanie że względu na Ukraińskiego klienta :)

Wysłane z mojego CLT-L29 przy użyciu Tapatalka
Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1658
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 1205
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 750 razy
Otrzymał podzięk.: 1357 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: slaviop » 14 wrz 2018, 17:18

Teraz pamiętam. Siedział w kącie i mędził jakoś...
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...
Cinmar
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 120
Rejestracja: 09 wrz 2018, 09:33
Punkty reputacji: 55
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 40 razy
Otrzymał podzięk.: 60 razy
Płeć: Mężczyzna

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: Cinmar » 15 wrz 2018, 19:56

Od środy się zbierałem do tego tematu, bo czasu mało, a wypadałoby wszystko przeczytać :D
Po napisaniu całości, słowo wstępne: ten post nie jest piękny, ale zajął mi tyle czasu, że zostanie jak jest.

U mnie historia potoczyła się w zasadzie jak w wielu przypadkach... Ale po kolei.

Wszystko zaczęło się w drugiej połowie 2013, 20 października. Dwudzieste pierwsze urodziny za pasem, era prezentów od rodziców minęła dawno, więc sprawy prezentu postanowiłem załatwić sam.
Paliłem około paczki dziennie, polskie fajki kosztowały już sporo ponad 6 zł, a nawet przebiły 10, więc słuszną drogą było posiłkowanie się towarem zza wschodniej granicy. Jednak były to czasy końcówki mojej edukacji, więc źródeł dochodu nie było, a bardzo niezręcznie byłoby mi prosić rodziców o pieniądze. A jak nie wiadomo o co chodzi...
Robiłem wcześniej podejście do EP - z chińskiego marketu. 19 złotych za papierosa i 5 wymiennych kartridży. Bateria wytrzymywała 3 przerwy, a płyn miał smak chemii przemysłowej. W telegraficznym skrócie - odbiłem się.

W dniu wyżej wspomnianym udałem się do sklepu. I w głowie się kręciło od wyboru modeli. Miła Pani doradziła mi sprzęt jaki miała sama, co mnie przekonało całkowicie. Bateria eGo i absolutna nowość na rynku: clearomizer DOLNOGRZAŁKOWY. Biorę i jestem szczęśliwy. Naturalnie cały czas nie odstawiam analogów.
W pewnym momencie złapałem się na tym, że wydaję podwójnie, bo przepał fajek nie zmienił się ani o jotę, a EP służył mi wyłącznie do dopchania się. W końcu naszedł przełomowy moment, zasadniczo sam z siebie. Czynnikiem była wyłącznie ekonomia i kombinowanie jak ogarnąć pieniądze na fajki dnia następnego, byłem człowiekiem bardzo nieszczęśliwym.
Z dnia na dzień zacząłem wychodzić "na fajkę" ze swoim egonem, w akompaniamencie nawoływań "Nie palisz? Ciota!". Trudno.
Człowiek ucząc się, jest jeszcze bardzo podatny na wpływ otoczenia i niewiele brakowało, a złamałbym się całkowicie. Było blisko, ale sam nie wiem dlaczego nie rzuciłem tego całego chmurzenia w cholerę.

Clearomizery po jakimś czasie zacząłem nabywać hurtowo. To upadł, to coś innego. Kosztowały tyle, co 3 paczki analogów, więc nieszczególnie się przejmowałem, bo palenie kosztowało mnie 9zł za 10ml płynu, który wystarczał na tydzień. Aż do pojawienia się EVODa. Zstąpiło na mnie metalowe objawienie. Żegnajcie na zawsze pękające baniaki. O ja naiwny...
Cieszyłem się wytrzymałością, wykonaniem i dopasowaniem kolorystycznym do mojego egona, poezja. Jeden clearomizer wystarczał mi aż na dwa miesiące, byłem szczęśliwy.
Ale i tym razem tylko do momentu, w którym usiadłem na mojego ukochanego egona, wypruwając z niego flaki. O serwisowaniu tego typu sprzętu nie słyszałem.
I tak nastała kolejna epoka.

Vision Spinner 2 był regulowanym objawieniem. Mam tyle mocy ile tylko sobie wymarzę, bajka. Piękny, zgrabny, robiący dokładnie to co chcę.
Później poszedłem do pracy. Nastała era zakupów. Marcin zaczął nabywać nowości. Nowości, czyli to, co Miła Pani wciągnęła na sklep, bo o innych źródłach nie słyszałem. Wszystko co miałem wcześniej po nowym zakupie szło do kosza. Jednego EVODa sobie zostawiłem z sentymentu.
Następnym cudem techniki był Nautilus Mega 5ml. Wspaniały, 2 dni bez dolewania liquidu, zakochałem się po raz kolejny. Dwa dni palenia 24mg/ml... Ale Natilus był miłością nieodwzajemnioną. Pracowałem na budowie... Potrzebowałem ich dużo. Bardzo dużo. Nowe Nautilusy pożerały sporą część mojej wypłaty. Nie było mnie na to stać. Ale mieszkałem jeszcze z rodzicami, więc dało radę.

Rok później zmieniłem pracę i poszedłem całkowicie przypadkiem w branżę, w której jestem do dzisiaj, odkrywając co chcę robić w życiu.
U miłej Pani pojawił się KBOX. To prawda, był czymś odkrywczym i pasjonującym, ale myślałem, że jestem obyty w waperskim świecie, doświadczony. KBOX był po prostu dobrym produktem. Marzył mi się do tego Subtank, który był moim marzeniem długi czas, ale kosztował zaporowe 150zł. Stąd pozostał marzeniem nigdy niezrealizowanym.

Tym nastała era wyjazdu za granicę, sam, na własny rachunek. Liquidy wyparowały dużo szybciej niż się spodziewałem, a kosztowały 8 euro za 10ml, więc znów odezwał się gen sknery. Pierwszy powrót do analogów. Po kilku miesiącach zostałem zmuszony powrócić do kraju. Pojawił się nowy EP, znów hybrydowo. Kolejne dwa tygodnie później wróciłem do świata żywych, czyli analogi pożegnałem, a miejsce w moim sercu zajął miejsce iStick TC 60W.
Niestety miejsca w nim na długo nie zagrzał, bo zapomniałem o nim przy przeprowadzce na drugi koniec kraju.

Analogu, nienawidzę cię, ale przybądź.
Dziesięć długich miesięcy trwał etap "ostatniej paczki". Dziesięć długich miesięcy okłamywania samego siebie. Dziesięć długich miesięcy wyrzutów sumienia i przepalone setki złotych.

I tak nastały czasy współczesne. W listopadzie ubiegłego roku miły Pan, w najlepszym sklepie doradził mi Pico i pierwszego Cubisa. CO ZA SMAK, CO ZA CHMURA!
Duże miasto, duży wybór. Znalazłem się w Utopii e-palaczy.
W czerwcu postanowiłem poszukać czegoś nowego. Dobrego. Wszystko, co było "tylko" wystarczające, było złe.
Tym oto sposobem trafiłem na trawnik. Rynek przestał istnieć wyłącznie w sklepie Miłej Pani. Nastąpił przełom.

Przestałem być e-palaczem. Zostałem waperem. Świadomym waperem, który wie, że ma wybór. Trawnik przekonał mnie do RBA. RBA, którego bałem się i unikałem przez całe moje waperskie życie.

Pierwsze dni lipca roku bieżącego. I duży Merlin z bazarku, który został moim kolejnym kamieniem milowym. Czytałem wszędzie. W domu, w pracy, w podróży. Poświęciłem się świadomej edukacji na setki godzin. A później było z górki. Skyline, Siren 2, Hastur RDTA, Pharaoh i kilka innych których wymieniał nie będę. Teraz Tesla WYE 200W + Siren i Pico + Skyline są tym, co obecnie wystarcza mi całkowicie.

Skończył się hype. Skończyło się parciem na nowe i nieznane.

Jestem spełniony. To moja historia.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11847
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7736
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3786 razy
Otrzymał podzięk.: 11468 razy
Płeć: nieokreślona

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: Tommy Black » 24 wrz 2018, 10:58

W ubiegłym tygodniu u mnie było heavymetalowo albowiem ćwiczyłem nowe nuty smakowe, dość ciężkie jak dla mnie, dlatego i sprzęt i brzmienie ciężkie... :P
Dość mocno eksploatowane trzy Tesle od najmniejszej do największej spisywały się bez zarzutu.Choć też i nie cierpiały zbytnio, bo 80W to był górny limit.

IMG11FP.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11847
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7736
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3786 razy
Otrzymał podzięk.: 11468 razy
Płeć: nieokreślona

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: Tommy Black » 27 wrz 2018, 09:12

W tym tygodniu już tak heavymetalowo nie jest...wróciłem bowiem do swoich ulubionych codziennych materiałów "obiciowych" :-P czyli żywicy i drewna stabilizowanego. Żaden metal czy plastik nie leży tak świetnie w dłoni jak te dwa materiały. Z jednym wyjątkiem, to plastikowa powłoka Tesli WYE 200.

IMG2FP.jpg


Nie podpisuję modów bo to łatwe...no może poza środkowym, ale jest mnóstwo dużo ludzi którzy odgadną... ;)
No i żółty EOS nie jest mój :( przynajmniej dopóki przyjaciel nie zdecyduje się w końcu czy potrzebne mu mody na 1 czy na 2 ogniwa? Na razie pojechał do Pragi z Culturą i Dragiem. :P
W obawie przed chciwymi Czechami EOS został...u mnie!

PS
Evaya jest tu raczej przez pomyłkę :(
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Awatar użytkownika
Gregory
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 256
Rejestracja: 06 mar 2018, 12:37
Punkty reputacji: 294
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Podziękował: 131 razy
Otrzymał podzięk.: 189 razy
Płeć: Mężczyzna

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: Gregory » 12 paź 2018, 19:44

Dziś dotarł do mnie Recurve :mrgreen: siedzi na Pulse 80W (chociaż po aktualizacji oprogramowania to właściwie 90W) czyli pora zacząć nowy rozdział pot tytułem squonk na mojej waperskiej drodze :cool:
Recurve + Pulse 80W.jpg

Pierwszy setup złożyłem na dołączonej do zestawu grzałce, wg opisu NI80 4 rdzenie + owijka, miała mieć 0,25 ohm a ma 0,26 po zalaniu, na 32W jest dobrze :)
Następny setup na pewno będzie na plecionce, a że leci do mnie drut ss316l to będzie kolejny nowy rozdział kontroli temperatury :cool:
Liquid to samogon 50/50 3mg, aromat aktualnie ananas od MaiArt :ok: , przeciąg jest zdecydowanie mniejszy niż w Kylinie mini, smaczek fajny, chmura ogromna, pierwsze wrażenie bombastic fantastic :beer2:
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
snerta
Waperka
Waperka
Posty: 36
Rejestracja: 28 wrz 2018, 09:45
Punkty reputacji: 113
Lokalizacja: Tarnowskie Góry
Podziękował: 8 razy
Otrzymał podzięk.: 44 razy
Płeć: Kobieta

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: snerta » 16 paź 2018, 10:26

W temacie wątku pojawia się wiele pytań, których nie mogę zostawić bez odpowiedzi, więc z góry zaznaczam – jeśli nie kręci Cię historia życia, przejdź na sam dół posta, znajdziesz tam informacje o sprzęcie i zdjęcie (dodane z czasem).

Papieros, fajka, szlug, ćmik, pet – wszystkie te określenia są mi znane, w końcu paliłam od 16 roku życia, a pierwszy papieros pojawił się bodaj w wieku 14 lat. Dlaczego? Z ciekawości, z powodu wiecznej chęci poznania świata, doświadczenia wszystkiego, czego tylko doświadczyć można. Nigdy nie paliłam „dla szpanu”, w zasadzie jeszcze przez długi czas nawet na licealnych imprezach, kiedy znajomi proponowali fajkę, nie przyznawałam się do tego, że w kieszeni mam paczkę miętowych LM’ów. Dwie fajki spalone na szybko przed lekcjami, dwie przerwy w krzakach na terenie boiska w trakcie lekcji i godzina po szkole spędzana w gronie świetnych ludzi przy piwie i fajce – pełnia szczęścia. Po liceum do głosu doszły studia, strasznie „przekopcony” dla mnie czas. Wydzielona palarnia, mnóstwo ludzi, zawsze było z kim pogadać, a nie raz i nie dwa, w zasadzie przy pięknej pogodzie bardzo często, bo palarnia była na tyłach uczelni, gdzie wiosną cudownie grzało słońce, zdarzyło się siedzieć na murku przy schodach (wiecie, świetna sprawa, na wysokości każdego stopnia mieściły się dwie osoby, poziom niżej kolejne dwie i tak tworzyła się nam swego rodzaju drabina, gdzie na górze zasiadali ci, których najchętniej słuchano, a na dole ci, którzy najlepiej słuchali). Zawsze gadało się o życiu – raz były to sprawy błahe, które powodowały niepohamowane wybuchy śmiechu i kończyły się oberwaniem miotłą przez plecy od Pana-Na-Portierni, bo przecież przeszkadzamy studentom w skupieniu się na zajęciach, innym razem dotykaliśmy własnych dusz, opowiadając o sobie… tak szczerze, bez barier i przy zdjętych maskach, które każdy z nas nosi na co dzień. Po dziś dzień nie rozumiem, jak można było w tamtych czasach nie palić. To 15 minut przerwy zdaje się być czasem całą wiecznością, której ja nigdy nie miałam zamiaru spędzać gapiąc się w ścianę korytarza w komunistycznym odcieniu żółtego, jedząc lichą kanapkę i czekając na kolejne zajęcia w ciszy.

Po skończeniu studiów trochę odpuściłam, paliłam mniej, bo i jakoś okazji do tego nie było. W zasadzie z trybu palenia półtorej paczki dziennie, zeszłam na pułap paczki na dzień, czasem nawet na półtorej dnia. Kilka razy próbowałam rzucić, miesiąc bez fajka był moim rekordem, niestety jak już dorwałam się do papierosów, to szybko ten miesiąc nadrobiłam - wystarczył tydzień. Sama nie wiem, i już teraz zastanawiać się nad tym nie mam zamiaru, czy ja rzeczywiście nie miałam potrzeby zerwania z nałogiem, czy to może strach przed tym, że już tego zrobić nie jestem w stanie, blokował mnie, żeby poważnie podejść do tematu i rozprawić się z nim raz a dobrze. Mówię o tym nie bez przyczyny - nie wyznaję niewolnictwa, a zwłaszcza tego jego rodzaju, w który człowiek ładuje się na własne życzenie. Jestem panią samej siebie, swoich potrzeb, nawyków i życia, nigdy nie chciałam, aby cokolwiek i ktokolwiek mówił mi, czego mi w danej chwili trzeba, a nałóg to taka brzydka rzecz, która potrafi dać o sobie znać w najmniej odpowiednim momencie.
Papieros to dla mnie w dalszym ciągu fascynująca rzecz, skłania do rozmowy i do refleksji nad samym sobą. Zawsze dawał mi okazję do prowadzenia wielu świetnych konwersacji, na imprezach łączył ludzi, pozwalał się wyrwać na chwilę z drętwej rodzinnej imprezy. W paleniu nigdy nie chodziło o samo doładowanie się nikotyną – chodziło o chwilę, o te momenty, które są w Twoim życiu czymś stałym, coś co pozwala na poskładanie każdego zwariowanego dnia do kupy. Fajka była wspomnieniem dawnych lat, chwil kradzionych na starych bunkrach z pierwszym piwem, pierwszych łez wylanych przez faceta. Dla mnie to właśnie jest ten fenomen – nie nikotyna, od niej można odejść bardzo szybko, ale rzucenie palenia było dla mnie poniekąd jak wywalenie swojego świata do góry nogami i to tego obawiałam się najbardziej.

Na pomysł rzucania wpadł mój facet, gadał o tym przez rok, aż jakoś tak wyszło, że w trakcie wakacji nad morzem, przy papierosie palonym w kuchni (no cóż), rzucił tematem przejścia na EP. Nie rzucaliśmy z powodu zdrowia. (tak, teraz też się z tego śmieje, człowiek uczy się przez całego życie, prawda?) Rzucaliśmy, bo kiedyś uczciwie policzyliśmy, ile pieniędzy puszczamy z dymem w skali roku. Kiedy z obliczeń wyszło nam, że możemy lecieć za to na Malediwy, poszło już szybko. Chciałabym powiedzieć, że z przysłowiowej górki, ale nie było wcale tak kolorowo. Obydwoje jesteśmy ludźmi praktycznymi, tak nam się wydaje, ale czasem zapominamy, że Internet, to bardzo zdradliwe źródło wiedzy. Czytaliśmy o EP, oczywiście, ale co z tego skoro po wpisaniu w Google frazy „najlepszy e-papieros” wyskakuje wszystko to, co jest skrajnie beznadziejnym sprzętem, na którym tylko niewielu ludzi wapuje i z powodzeniem udaje się im rzucić tak analogi? Nie wiem, czy ktokolwiek z was próbował ostatnio wbić sobie w wyszukiwarkę podstawowe pytania, jakie zadać może sobie młody waper, ale wierzcie mi, że wszystko co w takim momencie jesteście w stanie znaleźć, to sprzęt pokroju Volisha, którego i mnie przydarzyło się zakupić. Interes z nim był gorszy niż z papierosami, ale sprawdził się o tyle, że od czasu jego zakupu nie miałam fajki w ustach i śmiało mogę powiedzieć, że do palenia już nie wrócę. Trzymam się od końca lipca tego roku, chociaż w normalny sprzęt zainwestowałam całe dwa tygodnie temu. Sporo z tym zwlekałam, bo drugi raz nie chciałam wyrzucić pieniędzy w błoto. Volish dał mi jednak trochę więcej niż możliwość rzucenia palenia, bo z racji wiecznych z nim problemów trafiłam na odpowiednie fora, gdzie mogłam, a w zasadzie dalej mogę, korzystać z wiedzy ludzi, którzy mają na ten temat odpowiednią wiedzę i chętnie się nią dzielą.

Naszła mnie teraz taka refleksja… nie do końca wiem, co sprawiło, że po nieudanej przygodzie z Volishem nie wróciłam do normalnych fajek i chyba nie jestem w stanie sobie szczerze odpowiedzieć na to pytanie. Może to mój wrodzony ośli upór i przekonanie, że skoro już raz się za coś zabrałam, to trzeba doprowadzić to do osiągnięcia oczekiwanego efektu? A może to chęć pogodni za doskonałością? Albo może po prostu zajawka, która dopadła mnie wraz ze zdobywaniem nowej wiedzy? A może wszystko to razem wzięte. Nie wiem i chyba nie ma sensu rozciągać tego posta dalej, dokładając filozoficznych rozważań, pewnie jeszcze kiedyś będzie ku temu okazja.

Od dwóch tygodni wapuję na Kylinie Mini, który kolorystycznie skrajnie nie pasuje do Asmodusa EOS, na którym sobie siedzi. W środku „drut, który ma sens” oraz Anorabbit albo Bacon, albo Native Wicks (jeszcze nie zdecydowałam, która z nich najbardziej mi leży). Póki co wapuję premixy, wydając swoje ostatnie zaskórniaki na Summer Holidays, bo jest moim pewniakiem. Z czasem będę dążyła do mieszania własnych płynów, ale przeładowanie się wiedzą kompletnie mi nie służy, więc to temat odłożony na później.

Zdjęcia zobowiązuję się wrzucić, ale dopiero po 18, bo wierzcie mi lub nie, ale pobiegłam do pracy bez telefonu.

20181016_201546.jpg


Częściowo za tego posta winę ponosi @Tommy Black, co prawda nie miał chyba świadomości, że mam zadatki na psycho-paplę, ale z pewnością zmotywował mnie do wzięcia udziału w życiu Salonu.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
"Najłatwiej zaprzyjaźnić się z mężczyznami, gdy od początku twierdzą, że kochają inne kobiety. Można wtedy z nimi - nazwijmy to - bezpiecznie porozmawiać."
Awatar użytkownika
adamsud
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 557
Rejestracja: 30 kwie 2017, 21:54
Punkty reputacji: 581
Lokalizacja:
Podziękował: 314 razy
Otrzymał podzięk.: 569 razy
Płeć: Mężczyzna

Na czym, co i dlaczego chmurzymy?

Postautor: adamsud » 16 paź 2018, 14:22

Usiadłem sobie na najniższym poziomie schodków z Twojej opowieści (gdyż należę do osób potrafiących słuchać :smile:) i z przyjemnością oddałem się lekturze. Z rozrzewnieniem na twarzy wspomniałem swoje popalanie podczas studiów. Szczególnie cenne były "dymne" chwile podczas przerw w zajęciach wojskowych :P.
Tworzenie własnych liquidów otworzy Ci oczy na kolejną fascynującą waperską krainę. Sprzęt to tylko sprzęt. To co podoba się jednemu użytkownikowi nie odpowiada drugiemu.
Jeżeli pozwolisz będę się życzliwie przyglądał Twojemu waperskiemu rozwojowi.

P.S. Szczególny szacuneczek przekaż swojemu facetowi. Przez rok przekonywać kobietę do czegokolwiek ..... *shock* :wow: :evil: ???????

Wróć do „Informacje, dyskusje, komentarze, zapytania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość