La Isla Bonita

Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1482
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 1146
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 636 razy
Otrzymał podzięk.: 1194 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: La Isla Bonita

Postautor: slaviop » 11 kwie 2018, 08:25

Ja czekam na próbke. Driperek już umyty i nawinięte nowe grzałeczki...

Pisane mobilnie...
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...

Awatar użytkownika
roll_nick
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 70
Rejestracja: 18 sty 2018, 23:57
Punkty reputacji: 124
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 79 razy
Otrzymał podzięk.: 74 razy
Płeć: Mężczyzna

La Isla Bonita

Postautor: roll_nick » 11 kwie 2018, 11:26

Rety, stresu mam co niemiara, nie dość że moje doświadczenie z forami internetowymi jest niemalże dziewicze, to na dodatek jest to bodaj od czasów podstawówki pierwsza recenzja którą chciałbym napisać. Ale nic to, usiądźcie zatem wygodnie, dzieci, i posłuchajcie, a było to tak...

Po uzyskaniu szczegółów od Pana Tommy’ego, dot. tajemnego miejsca i sekretnego hasła które winienem użyć by owe odrzwia stanęły otworem, stałem się posiadaczem gotowej mikstury. Przekazana mi ona została z tajemniczym uśmiechem, zastanowiło mnie wprawdzie co się za nim kryje, jednak nic nie wzbudziło moich podejrzeń.

Udałem się więc do swojej kryjówki, po drodze jednak uległem pokusie, odkręciłem buteleczkę, roztarłem kropelkę w palcach, zbliżyłem do nosa i… świat dookoła jakby zwolnił. Niedaleki krakowski Barbakan i Floriańska niepokojąco zaczęły przypominać zatłoczony, hawański targ, deptak Plant pod stopami miast gołębimi ekskrementami zdawał się błyszczeć kostką brukową urokliwej uliczki w Trynidadzie, a pobliski Dworzec Główny pobrzmiewał pomrukiem błyszczących kubańskich krążowników szos w swoich specyficznych, soczystych kolorach, przerywanym niekiedy brzękiem ichniejszych pesos.

Czym prędzej udałem się zatem do sklepu po jakiś stosowny trunek godzien uspokoić moje już nieco skołatane nerwy, Pani w Biedronce niestety nie wiedziała jaki rodzaj pasuje do opisywanych Jej możliwie jak najdokładniej klimatów. Pani w monopolowym skwapliwie przytakując jednocześnie poczęła- jak mi się wówczas zdawało- szukać telefonu do psychiatryka, pewnikiem przekonana że oto kolejnemu w pijackim zwidzie umyślało się że jest następnym wcieleniem Fidela Castro lub innego Che Guevary, dlatego czym prędzej zakupiłem po prostu zwykły rum, w nadziei że nada nowym i nieznanym doznaniom kolorytu.

Nie miał okazji. Jeszcze zanim dotarłem do domu uległem pokusie i zalałem jeden z moich parowników (chmurzona na nim jedynie czysta baza). Pacholęciem jeszcze będąc usłyszałem gdzieś że La Isla Bonita znaczy również w jakimś egzotycznym języku „Mała gołąbeczka”. Nie wiem czy to prawda, pewnie nie, ale ten aromat, ten zapach jest taki właśnie. Płochliwy, ale i zalotny. Kuszący, ale bojaźliwy.

Wyobraźcie sobie że poczuliście ją gdzieś w zaułku, nienachalną i zwiewną, nieświadoma uroku zaciągnęła Was za sobą, do rodzinnej tawerny, i niczym niegdyś Michael Corleone w swej rodowej mieścince prosicie rodzinę o pozwolenie na wyjście. Żar wczesnym popołudniem leje się z nieba, klienteli jeszcze nie ma, radosna mama żegna jedyną córeczkę, chichocząc i szepcząc coś do ucha, ojciec za kontuarem z cygarem w zębach taksuje Was srogo z góry do dołu, wycierając ścierką jedną szklankę od kilku minut, a za stolikiem trójka młodzików, przystojnych temperamentnych muchachos gotowych pozbawić Was wszystkich zębów na jedno skinienie swojej siostry, wyzywająco śledzi każdy Wasz ruch.
W końcu wyszliście, sam na sam, ale stres i podekscytowanie nie pozwala Wam się odprężyć. Boicie się że jakimś nieopatrznym słowem, jakimś zbyt pochopnym gestem, zepsujecie to co tak obiecująco się rozpoczyna. Wieczór mija szybko, za szybko, ale jak dokładnie tak jak być powinno. Radośnie, świeżo i młodzieńczo. Jest trzymanie się za ręce, jest i pozorowanie wesołych ucieczek dzierlatki metr do przodu. Jest ciepły taniec, jest i zimny alkohol. Przychodzi wieczór, czas odprowadzić córkę do domu. Nieśmiały buziak pozostawia subtelną słodycz na ustach, ale zapach rozgrzanego, młodego ciała przypomina o swoim pochodzeniu. Spracowanej, konserwatywnej rodziny w państwie cygar. Wracając z pękającej już o tej porze w szwach tawerny, rozbrzmiewającej przyjemnym dźwiękiem zabawy, pogwizdując w rytm cichnącej w uszach salsy wiecie już, że prędko o „małej gołąbeczce” nie zapomnicie. Kiełkować zaczyna nadzieja że zostanie z Wami na dłużej, że to nie tylko wakacyjny romans, ale przede wszystkim nadzieja żeby się nie zmieniała – płochliwa, kusząca i nienachalna.

PS – przepraszam za słowotwórstwo i rozwlekłość, oczekujących konkretów przepraszam tym bardziej. Moje kubki smakowe nie wyróżniają się zbytnio wyrafinowaniem, nie potrafię w tej wybitnej kompozycji znaleźć nic konkretnego by czarno na białym przedstawić smaki, a przede wszystkim zaś moje małe i krótkie doświadczenie waperskie w ogólnym tego słowa znaczeniu (sprzęt, własne plecionki, własne zwykłe grzałki, własne mieszanki itd.) nieco utrudniają recenzję. Fakt jest faktem że ja osobiście Tommy’ego za słowo bym chciał potrzymać (i tylko za to) i zamówić liquidu w ilości co najmniej litrowej.
Na samym końcu jednak przepraszam dziewczyny, pieszczotliwie drożdżówkami widzę tu zwanymi, za jednostronny punkt widzenia opisu :cool: Zastanawiałem się przez chwilę czy nie sporządzić dwóch wersji, z adnotacją która jakiej płci dedykowana, ale o lizusostwo posądzonym pewnikiem mógłbym zostać, pomijając już milczeniem fakt konieczności obleczenia się w kieckę na ten czas pisania.
Vanitas vanitatum et omnia vanitas
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

La Isla Bonita

Postautor: Tommy Black » 11 kwie 2018, 13:10

roll_nick pisze:Wyobraźcie sobie że poczuliście ją gdzieś w zaułku, nienachalną i zwiewną, nieświadoma uroku zaciągnęła Was za sobą, do rodzinnej tawerny, i niczym niegdyś Michael Corleone w swej rodowej mieścince prosicie rodzinę o pozwolenie na wyjście.


Cholera jasna...i weź mu daj próbkę liquidu... :-P

Po przeczytaniu mialem ochotę natychmiast zatankować cokolwiek...ale już niestety nie mam ani kropli, wszystko rozdałem... :(

A przy okazji. La Isla Bonita jest tylko dla DTLowców. Niby jest tam napisane 3mg ale nie sprawia to wrażenia takiej mocy.
Awatar użytkownika
sikor
Moderator
Moderator
Posty: 1069
Rejestracja: 15 maja 2017, 12:38
Punkty reputacji: 723
Lokalizacja: opolskie
Podziękował: 1189 razy
Otrzymał podzięk.: 436 razy
Płeć: Mężczyzna

La Isla Bonita

Postautor: sikor » 11 kwie 2018, 13:20

Aż się sam doczekać nie mogę.... ale pewnie się skończy jak zawsze.... powrotem do mojej mięty strong :)
Awatar użytkownika
Madzia
Waperka
Waperka
Posty: 1790
Rejestracja: 21 cze 2015, 19:49
Punkty reputacji: 464
Lokalizacja: Thalloris
Podziękował: 6763 razy
Otrzymał podzięk.: 1793 razy
Płeć: Kobieta

La Isla Bonita

Postautor: Madzia » 11 kwie 2018, 15:42

Jezu jak ona pięknie pachnie... :shy: mam ochotę wypić ją, tak jak ten gość na filmiku Sławka :-P
Liquid ten powinien mieć męską nazwę, ponieważ w przeciwieństwie do kolegi @roll_nicka zapach skojarzył mi się z mężczyzną... Takim typowym drwalem, w ogrodniczkach, bez koszuli.. Pachnący świeżo ciętym drzewem :D ach ale marzenia :-P
... ale to długa historia i raczej nie dla Panów ;)

Dziękuję Tomasz :hug:
Awatar użytkownika
slaviop
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1482
Rejestracja: 03 mar 2016, 12:41
Punkty reputacji: 1146
Lokalizacja: Częstochowa
Podziękował: 636 razy
Otrzymał podzięk.: 1194 razy
Płeć: Mężczyzna

La Isla Bonita

Postautor: slaviop » 11 kwie 2018, 16:41

Zaiste Ave i bądź pozdrowiony szlachetny centurionie - jak mawiali starożytni Rzymianie a może Gumisie.
Wchodzę sobie do domu a tu na stole paczuszka czeka od Tommiego.
Obiecał i wysłał. Piękny prezent mi na urodzinki zrobił. Dzieki.
Driperek czekał już świeżo przezwojony i zawickowany - klasycznie ss od pszczelarza.
Ale chwila najpierw oględziny organoleptyczne , w końcu pracuję w szpitalu i podglądam jak to się robi.
Barwa płynu lekko miodowa ale klarowna , gęstość nieznana. Zapach ...??? Ja niie znaju... Ale i tak fajny a nawet ze tak powiem brzydko - Zajebisty.
Zakręcamy parownik na aegisa - przy dualu na wiertle 2.5 milimetra mamy 0.35 ohma. Bawełna sam nie wiem już jaka. Czyli w normie.
Pipetka i do dzieła. Nasącza się nasącza nasącza - chyba starczy , ale poczekam jeszcze chwilkę.
250 stopni Celsjusza i 45 watt pierwszy buch od razy w plucyska. Długi i namiętny jak pocałunek rosyjskiego polityka.
Fiu fiu - zerwało mi skalp razem z uszami a szczeka jakoś odjechała od reszty czaszki , gdzieś w okolice podłogi
Ło matko i córko dobre to jak diabli , ale smak jakiś znajomy. Tytoń tytoniem ale skojarzenie mam jedno szwedzki tytoń fajkowy. Lekko gorzkawy i wręcz wytrawny , ale nie do przesady.
Buch numer dwa. Tym razem smak bardziej wyrazisty. Łezka się w oku zakręcił jak naszym politykom na wieść o obniżeniu ich tantiem.
Coś mi się wydaję że noc będzie długa a butelkę osuszę wykręcę i odwrócę na druga stronę aby nic nie zmarnować.
Dzięki Tomi to był prezent od wapera dla wapera.
Co cię nie zabije - to zginie z twojej ręki...
Awatar użytkownika
Haze
Ekspert
Ekspert
Posty: 2294
Rejestracja: 17 cze 2015, 20:58
Punkty reputacji: 4843
Lokalizacja: Poznań
Podziękował: 1880 razy
Otrzymał podzięk.: 2732 razy
Płeć: Mężczyzna

La Isla Bonita

Postautor: Haze » 11 kwie 2018, 17:56

Tommy Black pisze:La Isla Bonita jest tylko dla DTLowców.

Polemizowałbym, jak na razie w MTL-u (wzmocniona do 6mg) oddała mi DUŻO więcej smaku niż DTL-u. Ale możliwe, że konfig dtl-owy nie był optymalny więc kwestia jest otwarta. Co do samego smaku to w pierwszej chwili powiedziałbym, że kręci się gdzieś w okolicach "3 Cyfr" od MaiArt, czyli jak dla mnie średnio, ale zyskuje przy bliższym poznaniu więc kontynuuję to poznawanie ...
Awatar użytkownika
basika
Moderator
Moderator
Posty: 3821
Rejestracja: 24 cze 2015, 14:18
Punkty reputacji: 2799
Lokalizacja:
Podziękował: 4697 razy
Otrzymał podzięk.: 5762 razy
Płeć: Kobieta

La Isla Bonita

Postautor: basika » 11 kwie 2018, 19:15

Haze pisze:Polemizowałbym, jak na razie w MTL-u (wzmocniona do 6mg) oddała mi DUŻO więcej smaku niż DTL-u.

Podobnie myślę. Na razie dopiero testuję (recenzja będzie jutro). Ale w tej chwili zalałam subtanka mini i jest świetnie. Po kolei wychodzą różne smaki.... :P
Sprawdzę jeszcze na griffinie - jest to niestety mój jedyny DTL.
Awatar użytkownika
Madzia
Waperka
Waperka
Posty: 1790
Rejestracja: 21 cze 2015, 19:49
Punkty reputacji: 464
Lokalizacja: Thalloris
Podziękował: 6763 razy
Otrzymał podzięk.: 1793 razy
Płeć: Kobieta

La Isla Bonita

Postautor: Madzia » 11 kwie 2018, 23:34

Ale czad.. przepyszny liquid, stworzony z dużej ilości składników. Z każdym buszkiem wyczuwam inną nutkę, zaskakujący smak ;)
Może troszkę zbliżony do 3Cyfry, lecz więcej tu jakby anyżu, jakiegoś cytrusowego owocu i czegoś bardzo odświeżającego. Naprawdę bardzo pozytywny.

I faktycznie..
Tommy Black pisze:...A przy okazji. La Isla Bonita jest tylko dla DTLowców. Niby jest tam napisane 3mg ale nie sprawia to wrażenia takiej mocy.

Na DTL o wiele lepiej smakuje ;) a nie wiem czemu, ale ja moc czuję podwójną, jakby miał przynajmniej 6 mg :eek:


W każdym razie... Moje kubki oszalały :shy:
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 11334
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 7460
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 3479 razy
Otrzymał podzięk.: 10914 razy
Płeć: nieokreślona

La Isla Bonita

Postautor: Tommy Black » 12 kwie 2018, 15:29

Haze pisze:powiedziałbym, że kręci się gdzieś w okolicach "3 Cyfr" od MaiArt


Madzia pisze:zaskakujący smak
Może troszkę zbliżony do 3Cyfry


Hmmm...to ciekawe i chętnie bym sam się do tego odniósł ale na razie nie mam ani kropli La Isla Bonita a tego aromatu Trzy Cyfry nigdy nawet nie widziałem. Ale skoro @Haze sytuuje go w okolicach ziół, to nic dziwnego albowiem wszelkie zioła to nie moje klimaty.Ale z ciekawości kupię sobie ten aromat. :)
Awatar użytkownika
basika
Moderator
Moderator
Posty: 3821
Rejestracja: 24 cze 2015, 14:18
Punkty reputacji: 2799
Lokalizacja:
Podziękował: 4697 razy
Otrzymał podzięk.: 5762 razy
Płeć: Kobieta

La Isla Bonita

Postautor: basika » 12 kwie 2018, 19:56

„Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,/ Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi”

Zaczęłam od tego cytatu, bo on automatycznie, wręcz nachalnie, pojawił się w mojej głowie, gdy analizowałam smak tego liquidu. ;)

Nigdy nie byłam na wyspie San Pedro, ani na Sycylii. Za to większość swoich wakacji spędziłam na wsi. Takiej prawdziwej, gdzie były krowy, świnie i konie. Każdego lata zbieraliśmy z dziadkiem siano i potem razem z bratem i kuzynami spaliśmy na stryszku, na tymże sianie. Znam i pamiętam ten zapach. Taki lekki, delikatny, przesączony maciejką, bławatkami i dziwną słodyczą. Pamiętam też smak ziaren zboża, które często żułam w ustach. Ot taka letnia przyjemność.

Liquid, który do mnie dotarł, przypomniał mi te lata, bo jest w nim taka delikatność, zwiewność i beztroska tamtych dni.

Na pierwszym planie pojawia się tytoń. Taki jasny, suchy, mocno sprażony słońcem. W tle są jakieś zioła. Trudno je odgadnąć, bo one również są wysuszone przez słońce, a ich smak i aromat dokładnie zmieszał się z tytoniem, ale gdzieś tam w tle wyczuwam maciejkę przez którą momentami przebija się rumianek.
Kilka osób napisało że tytoń jest wytrawny. To określenie mało precyzyjne i nie oddające całej finezji tego smaku, bo on stopniowo zmienia się, jest wielowymiarowy. Owszem, cztery pierwsze buszki nie są słodkie, ale po chwili ujawnia się ogromna słodycz tej mieszanki. Jest jej tak dużo, że mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że to słodki tytoń. Próbowałam odgadnąć co daje tę słodycz. Zwłaszcza, że w mojej pamięci gdzieś było wspomnienie tego smaku. I nagle przypomniałam sobie. Pamiętacie smak kwiatów koniczynki, te drobne rurkowate płatki w kolorze fioletu, lub białe, które jako dzieci wysysaliśmy ? To jest właśnie to. Ciepły, aromatyczny nektar z tych kwiatków. Jest w nim również posmak ziaren zboża, mocno wysuszonych przez słońce, w których zachował się delikatny sok i który dopiero pod wpływem ciepła objawia się. Jest też jabłuszko, a raczej skórka, taka mocno czerwona i dojrzała, bo jabłuszko długo było ogrzewane przez słońce.
Taki jest właśnie ten liquid. To gorące lato, to słodycz, wspomnienie żaru i sielskiego spokoju.

A jednocześnie to bardzo wysublimowany, zaskakujący bogactwem smaków produkt dla koneserów. Kobiet i mężczyzn, którzy mają wyrafinowany gust i szukają dla siebie czegoś niebanalnego i zaskakującego. To może być środowisko korporacji, szarych garsonek i garniturów, drogich zegarków i szybkich samochodów. Ludzi których stać na wszystko, odnieśli sukces, ale gdzieś tam w środku jest wspomnienie dzieciństwa i nostalgia za tym, co już minęło i może nigdy nie wróci, tak jak moje wakacje...


PS
Amatorom mięty zdradzę, że po teście dolałam do Bonity miętowego liquidu i jestem zachwycona, bo obok tej zachwycającej łąki pojawiła się orzeźwiająca, morska bryza i w ten sposób znaleźliśmy się na wyspie, o której pisał Tomek. :P
Awatar użytkownika
Azgar
Moderator
Moderator
Posty: 1049
Rejestracja: 30 sie 2017, 21:49
Punkty reputacji: 1553
Lokalizacja: Michrów
Podziękował: 693 razy
Otrzymał podzięk.: 590 razy
Płeć: Mężczyzna

La Isla Bonita

Postautor: Azgar » 13 kwie 2018, 00:39

Liquid jest świetny i faktycznie coś wspólnego z kwiatkami koniczyny chyba ma. Dla mnie trochę za delikatny i za słodki co i tak nie umniejsza jego świetności.
Spróbuję jeszcze go rozcieńczyć bo osobiście używam maksymalnie 2mg.
Setup: fishtail 10x0,15 (5 oczek) i stagered fused clapton 2x0,2+ 0,15, materiał ni80, 6 zwoi, 0,16ohm, moc 32W, bawełna cotton Bacon V2.

Czuć tu dużo smaków: tytoń, tak jak to było wcześniej napisane coś co przypomina kwiat koniczyny, wydaje mi się że czuć jeszcze jakieś owoce. Nut tyle że nie jestem w stanie wszystkich odróżnić.

Będzie dobry na odmianę od cyfr trzech i amphory,
Dziękuję za ten pyszny płyn, jeśli będzie możliwość chętnie trochę kupię. No i oczywiście przed tym odezwę się jaki efekt dało rozcieńczenie, może spróbuję też dodać pomarańczy chociaż nie wiem czy nie zepsuje to całokształtu. Tymczasem udaję się wraz z tym płynem wypić moją yerba mate. *wino*

Added in 1 hour 13 minutes 10 seconds:
Przepraszam że tak post pod własnym postem ale pluję w własną kozią brodę że nie wstrzymałem się z opinią. Właśnie zalałem czwarty już baniak. W miarę układania się grzałki i przenikania smaków w bawełnę pojawia się coraz więcej smaków, nie wiem czy starczyło by mi palcy u rąk i nóg żeby policzyć wszystkie. Generalnie liquid można porównać do puzli.
Zaczynamy od zera, po ułożeniu krawędzi mamy ogólny zarys i właśnie o ogolnym zarysie tego smaku był poprzedni post.
Idąc dalej po pewnym czasie układanka ma coraz mniej brakujących elementów, widać i czuć więcej.
Myślę że to kolejny kameleon i setup ma tu wielkie znaczenie.
Teraz nie wydaje się już delikatny i za słodki, jest idealny. Strach pomyśleć co będzie dalej.
@Tommy Black @Haze dzięki wam poznałem kilka świetnych niepowtarzalnych liqudów.
Nawet gruszka którą tak chwaliłem nie ma prawa bytu w moim parowniku ale nie żałuję.
Muszę to napisać i wiem że się powtarzam, naprawdę świetny liquid. :ok:

Wróć do „Liquidy homemade”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości