Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Awatar użytkownika
Raz2trzy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 284
Rejestracja: 02 kwie 2019, 08:27
Punkty reputacji: 106
Lokalizacja:
Podziękował: 93 razy
Otrzymał podzięk.: 116 razy
Płeć: Mężczyzna

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Raz2trzy » 05 lis 2019, 23:19

Kiedyś, wędrując po Wietnamskich nizinach natrafiłem na skrytą wśród skał niewielkich rozmiarów wioskę.

Napotkałem tam pewnego starszego człowieka, który siedział na skraju zagrody, w której pasło się bydło.
Siedział tam, bacznie obserwując ciągnący się bezkres tamtejszych stepów i ewidentnie coś chmurzył. Po rozmachu chmury, która wydobywała się z jego płuc niczym z komina, odrazu odnalazłem w nim bratnią duszę.

Tak, On siedział tam i jakby nigdy nic wapował.

Odrazu poczułem dopływ endorfin. Mój ostatni akumulator wyładował się tak dawno, że ledwie byłem w stanie sięgnąć pamięcią do tych beztroskich chwil, gdy po raz ostatni wypuszczałem obłok z moich zmęczonych od ostrego powietrza płuc. Moje mięśnie nóg podświadomie zaczeły kierować moimi kończynami w ruch, który zbliżał mnie do tego owianego tajemnicą człowieka.

Gdy zbliżyłem się na tyle blisko, że starszy człowiek mógł już wyczuć moją obecność, odwrócił głowę w moim kierunku i opatulił mnie oceanem spokoju, bijącym się z jego oczu.

Próbowałem wydusić coś z siebie, jednak nie potrafiłem.Te wszystkie lekcję tutejszego języka poszły na marne.Cały ten absurd sytuacji przytłoczył moje struny głosowe.

Starzec i ja patrzyliśmy na siebie przez nieokreślony moment w bezwiednej dla mnie ciszy, aż po chwili lekko uśmiechnął się do mnie, sprawnym ruchem zeskoczył z drewnianej zagrody i zaczął zmierzać w kierunku małej chatki, która stała nieopodal. Ja, zupełnie zdezorientowany, stałem wciąż niczym słup soli wpatrując się w coraz to bardziej oddalającą się, smukła sylwetkę starca. Gdzieś w połowie dystansu między mną a domostwem przystanął na chwilę, odwrócił się w moim kierunku i machnął ręką, sugerując żebym za nim podążał.
Odrazu zerwałem się, coraz bardziej przyśpieszając kroku by go dogonić.
(...)

Po przejściu przez próg lokum, poczułem zmieszany zapach ziołowej herbaty i świeżo odparowanego liquidu. Starzec stanął na skraju pomieszczenia, opierając się o widocznie wysłużony już, skrzekoczący generator i ponownie skierował wzrok w moim kierunku.
Zauważywszy kątem oka specyficznej konstrukcji ładowarkę do baterii, podpiętą do owiniętego taśmą ilozacyjną przedłużacza, uprzejmie skinąłem ku niemu głową i wyciągnąłem mój lekko przybłocony, i obrysowany sprzęt. Starzec spojrzał na przedmiot w mej dłoni z zaciekawieniem, po czym chwycił oburącz i obracając, dokładnie przyjrzał się urządzeniu.

Po dokładnych oględzinach, wyciągnął z kieszeni swej pasiastej szaty akumulator w całkowicie nienagannym stanie, szybkim ruchem otworzył klapkę i załadował do środka źródło zasilania. Po zamknięciu klapy, powoli podniósł urządzenie w stronę bijącego z lampy światła i mrużąc oczy, przyjrzał się zawartości parownika.
Suchość, jakiej doświadczyło jego wnętrze przez ostatnie tygodnie zdecydowanie go zgorszyła, więc z drugiej kieszeni wyciągnał szklane, zdobione naczynie z gęstym, przejrzyście bezbarwnym płynem. Odkręcił, i za zamachem jednej, równie bogato zdobionej pipety napełnił zbiornik aksamitnie wpływająca cieczą.

Idealnie.

Był pełny, ale nie za bardzo pełny. Nie sposób byłoby tam dolać choćby kroplę bez spowodowania nadmiaru.

Idealna ilość, wlana jednym, naturalnym, zupełnie spontanicznym i pewnym ruchem.

Miałem coraz większe, nieodparte wrażenie, że udało mi się osiągnąć cel mojej wyprawy.

Że mam doczynienia z prawdziwym mistrzem sztuki Vape-Shing, ostatnim, nieuśmierconym przez niecne szpony koncernów tytoniowych chmurzącym smokiem.

______________________________________________________
:lol: :lol:

CND.... mam nadzieję ! *mrgreen*


Po pierwsze, chciałem podziękować jeśli ktoś przeczytał, dotrwał do tego momentu. Bardzo by mi było miło.

To może w końcu kilka słów wyjaśnień, co mi do cholery strzeliło do tego przechmurzonego łba.
W dzisiejszy wieczór, podczas przeglądania salonu wspomniały mi się konkursy literackie. Niesamowicie świetnie mi się to czytało, użytkownicy stworzyli tam coś niebywałego. Sam chciałem z tygodnia na tydzień w końcu dodać coś od siebie, ale ten brak pewności siebie i czasu powodował za każdym razem, że w połowie wątpiłem i zostawiałem niedokończoną historyjkę w czeluściach pisanych, a nie wysłanych postów. Konkursy się pokończyły, są nowe, inne...
A ja chciałem zrobić taką '' salonową zabawę literacką ''. :D
Na zasadzie ciągnięcia historyjki. Każdy następny post może kontynuować zaczęte przezemnie opowiadanie, tworząc w końcu dłuższą historię.

Co o tym myślicie Salonowicze? Ma ktoś chęć trochę upuscić wodzy fantazji i podszlifować swoje cięte pióro? Wiem że takich osobiników tu nie brakuje!

Pozdrawiam! *czajniczek*
Ostatnio zmieniony 05 lis 2019, 23:44 przez Raz2trzy, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Madzia
Moderator
Moderator
Posty: 2195
Rejestracja: 21 cze 2015, 19:49
Punkty reputacji: 1478
Lokalizacja: Thalloris
Podziękował: 9198 razy
Otrzymał podzięk.: 2175 razy
Płeć: Kobieta

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Madzia » 05 lis 2019, 23:37

@
Awatar użytkownika
Raz2trzy
super pomysł.. Z chęcią będę czytać Wasze opowieści.. Są przecudne :smile: jak i ta Twoja.. Porywająca :oops: Jednym tchem przeczytana w kilkanaście sekund..
Zjadłam ją na przystawkę ;) poproszę o więcej... :db:
Obrazek
Awatar użytkownika
PucH2
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 126
Rejestracja: 12 cze 2017, 18:28
Punkty reputacji: 242
Lokalizacja: 432675
Podziękował: 71 razy
Otrzymał podzięk.: 96 razy
Płeć: Mężczyzna

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: PucH2 » 06 lis 2019, 04:10

No i się obudziłem zlany potem z atomizera. Nosz twa mać, znowu popuścił. Wyjrzałem przez bulaj oglądając Wietnam po raz ostatni z tego maleńkiego szkiełka. Lot przebiegał nadzwyczaj sprawnie. Jakiś tam incydent z krasnalem był, ale hotel wszystko wynagrodził i to go zamknęli za przemyt niedozwolonego zasilania. Wylądowaliśmy w Kambodży. Przywitał nas sam czerwony Kmer Wojtaś. Dziwnie brzmiące polskie nazwisko napawało optymizmem. Jednak myliłby się każdy gdyby mu zaufał. Ten potentat od premixów miał plan. Niestety nim zdążyłem poznać jego plany ekspansji na demoludy rozległ się strzał. Moja pierwsza myśl, Baldogi przywieźli. Jednak siła ognia była zbyt słaba jak na taki strzał. Pasażerowie leżeli na płycie lotniska a Wojtaś strzelał focha. Po tak miłym przywitaniu agent Oś stał się czujny. 500W z giwery Chena dokonało dzieła zniszczenia. Starszy Pan Madź był pod wrażeniem tak dobranej ekipy waperskiej. Piękno rudej brody dokonało reszty. Kangur odetchnął szukając swojej ścieżki. To nie był zwykły kangur, jego korzeń sięgał aż epoki dinozaurów. Ale tylko korzeń niestety. Ponury grzybiarz krzyknął - spindalamy. Cóż miałem czynić jak z tyłu ktoś drutem załatwiał mafiozów. Podniosłem nogę, nie swoją i padłem. Rana nie była rozległa a krew nie moja. Dobrze mu tak. Ocknąłem się w szpitalu. Ciężko to było nazwać szpitalem. Białe ściany, gumowe meble i...

cdn.
Awatar użytkownika
Krasnal45
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 768
Rejestracja: 20 cze 2015, 08:38
Punkty reputacji: 411
Lokalizacja: Tychy
Podziękował: 244 razy
Otrzymał podzięk.: 668 razy
Płeć: Mężczyzna

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Krasnal45 » 06 lis 2019, 08:36

No i powitała nas Kambodża gorącym porankiem. Zaczynało świtać. Sylwetki zaczęły rzucać długie cienie pod wpływem wschodzącego słońca na długiej, brudnej i zawalonej gruzem ulicy. Posuwaliśmy się wolno. Za każdym rogiem mógł czaić się esbecki szpieg. Uzbrojeni byliśmy zaledwie w lekką broń o co najwyżej 20W mocy. Jedynie Kangur wlokący się z tyłu, targał ze sobą zwędzoną Chenowi rusznicę 300W ze zbiornikiem napełnionym bliżej nieokreśloną substancją bliżej nieokreślonego koloru. Tyły więc mieliśmy dobrze zabezpieczone. Najgorzej, że musieliśmy targać na noszach nieprzytomną Maskotkę. Biedak nie wytrzymał kondycyjnie libacji jak odbyła się podczas przelotu. Prezes wydawał polecenia stanowczym głosem, cała więc akcja przebiegała jak do tej pory sprawnie. Od zakonspirowanego na miejscu naszego tajnego agenta Madzia, dostaliśmy ostrzeżenie o szalejącym w pobliżu dyktatorze okolicy, Czarnym Tomem. Trzeba było zachować daleko idącą ostrożność...
cdn.
:lol:
__________________________________
Obrazek
__________________________________
Od 22.02.2013 bez analoga w paszczy
Awatar użytkownika
Raz2trzy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 284
Rejestracja: 02 kwie 2019, 08:27
Punkty reputacji: 106
Lokalizacja:
Podziękował: 93 razy
Otrzymał podzięk.: 116 razy
Płeć: Mężczyzna

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Raz2trzy » 06 lis 2019, 10:01

Czarny Tomek siedział w owitym półmrokiem, służbowym pomieszczeniu. Mimo świadomości poważnych decyzji, które przyjdzie mu dziś podjąć , pozycja w której siedział nie zdradzała powagi sytuacji, w jakiej się znalazł - siedział rozluźnony, z nogami wyłożonymi na stół niczym szkolny urwis. W głowie kołotały mu myśli.... wiedział, że się zbliżają.
(...)

Nagle, jak gdyby z nikąd dobiegł dźwięk dzwoniącego telefonu. Tomek wyrwany ze swoich przemyśleń, szybko wrócił na ziemię i podniósł sluchawkę nadgryzionego już przez ząb czasu analogowego telefonu. Podniósł słuchawkę i usłyszał znajomy, ciepły głos

- Panie Tommy, goście zmierzają do pana gabinetu.
- Dziękuję Dolores.

Tommy leniwnie ściągnął nogi z blatu, i słysząc zbliżające się kroki na korytarzu , zernknąl raz jeszcze na swoją gablotke. Była to jego chluba. Wszelkiej maści
bogato zdobione sprzęty, w których spoczywały rubinowe grzałki, od środka zdobiła śnieżnie biała bawełna z najlepiej strzeżonych Egipskich pol uprawnych. Jednak, przemierzając zobojętniałym wzrokiem te wszystkie kosztowności, jedynie na jednym z rekwizytów tej gabloty Tommy zawiesił wzrok z lekkim uśmiechem, który po chwili przerodził się w zgorzchniały grymas.

Była to fotografia w starej, drewnianej ramce. Młody, uwieczniony na niej Tomasz mimo postrzępionych ubrań i rozczochranych burzliwie włosów, wyglądał na niej na szczęśliwego. W tle widać było stepy i drewnianą zagrodę, w której pasło się bydło. A na zdjęciu, obok Tomasza stał pewien starzec.
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 13222
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 9592
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 4744 razy
Otrzymał podzięk.: 12870 razy
Płeć: nieokreślona

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Tommy Black » 13 lis 2019, 21:30

Raz2trzy pisze: W tle widać było stepy i drewnianą zagrodę, w której pasło się bydło. A na zdjęciu, obok Tomasza stał pewien starzec.


I co się stało? Umarli oboje?
:roll:
Awatar użytkownika
Raz2trzy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 284
Rejestracja: 02 kwie 2019, 08:27
Punkty reputacji: 106
Lokalizacja:
Podziękował: 93 razy
Otrzymał podzięk.: 116 razy
Płeć: Mężczyzna

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Raz2trzy » 13 lis 2019, 21:52

Tommy Black pisze:
Raz2trzy pisze: W tle widać było stepy i drewnianą zagrodę, w której pasło się bydło. A na zdjęciu, obok Tomasza stał pewien starzec.


I co się stało? Umarli oboje?
:roll:


Tak, na skutek braku zainteresowania :foch: Być może słuszny :P
Awatar użytkownika
Tommy Black
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 13222
Rejestracja: 05 cze 2015, 09:23
Punkty reputacji: 9592
Lokalizacja: Szeroko pojęta Galicja
Podziękował: 4744 razy
Otrzymał podzięk.: 12870 razy
Płeć: nieokreślona

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Tommy Black » 13 lis 2019, 22:05

Tak to już jest jeśli na bohaterów wybiera się starców, choć oczywiście są wyjątki. Taki Hemingway na przykład napisał świetne opowiadanie o morzu i był tam stary człowiek Santiago. I żył.
Może trzeba pomyśleć o jakiejś młodej postaci, niekoniecznie chłopcu, która ożywiłaby starców... To zwykle działa... :-P
Awatar użytkownika
Nikotynos
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 158
Rejestracja: 14 paź 2019, 11:40
Punkty reputacji: 116
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 73 razy
Otrzymał podzięk.: 70 razy
Płeć: Mężczyzna

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Nikotynos » 13 lis 2019, 23:37

c.d.
Lecz jego zadumę przerwało donośne stukanie w drzwi. A nie były to zwykłe drzwi, bo odbił się od nich już nie jeden Gimbazian. Obca cywilizacja, która chciała przejąć, a potem wykorzystać do własnych eksperymentów Wap-technology. Tomy przezornie sięgnął do szuflady po swój laserowy szybkostrzelny atomizer. Nagle z drzwi wyłoniła się znajoma postać. Tomy odetchą z ulgą. Był to jego ulubiony dealer Nikotynos. Żwawym i wesołym krokiem położył na jego biurku dwie ciężkie walizki i powiedział:
- Bracie! Od dziś twoje życie zmieni się diametralnie....
Awatar użytkownika
Raz2trzy
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 284
Rejestracja: 02 kwie 2019, 08:27
Punkty reputacji: 106
Lokalizacja:
Podziękował: 93 razy
Otrzymał podzięk.: 116 razy
Płeć: Mężczyzna

Tworzymy razem historię! Salonowa zabawa literacka

Postautor: Raz2trzy » 14 lis 2019, 00:23

Ciekły azot leniwie wylewał się ze świeżo otworzonej, chermetycznej walizki. Niko otwierał powoli, jak gdyby chcąc wzbudzić jeszcze większe napięcie, patrząc na uniesione brwi Tomka z nieskrytą ekscytacją i czymś w rodzaju dumy z samego siebie wypisanymi na twarzy.


Tommy poczuł przenikliwy chłód, gdy ulatniająca się mgiełka zaczeła muskać jego wyciągnięte na drewniany blat dłonie. Nie cierpiał uczucia chłodu, albowiem kojarzyło mu się jedynie z nieszczęśliwą ekspedycją na Syberię, która to musiała zostać niefortunnie przerwana tuż przed wejściem do jaskini pewnego Rosyjskiego prawnika (a co ważniejsze w kontekście tej anegdoty- obrzydliwie bogatego wapera) w której to wedle legendy przechowywać miał On najwybitniejsze dzieła Moskiewskich rzemieślników, którzy to ponoć sposobili się umiejętnością pletnictwa drutów tak wymyślną, że twory ich obrosły legendą i w niejednym vapeshopie do dziś dzień przy stolikach tych, które są nieco oddalone od światła jarzeniówek półszeptem przekazuję się przeróżne historię, a czasem nawet, śpiewa pieśni ciężkim, męskim barytonem.
Byli już tak blisko konfrontacji tych wyniosłych legend z rzeczywistością, lecz niestety, z racji - jak powszechnie wiadomo - panujących wyjątkowo niskich tempertatur w tym regionie, całej brygadzie na kamień zmroziło płyn w parownikach, więc o dalszej drodze i wchodzeniu w paszcze lwa bez stosowej zasłony dymnej nie było mowy. Tommy do dziś dzień nie mógł przeboleć straty - akurat miał zalany wyjątkowo strawny płyn, który po odmrożeniu w pobliskiej, oddalonej o 1000km karczmie, jak się okazało - stracił na swych walorach.

Tommy sięgając pamięcia do tamtych dni zupełnie odciął się od otaczającego go świata, zapomniając nawet o aurze tajemniczości i zaciekawienia, jaką przyniósł Niko wraz ze swymi dwoma, pokaźnymi walizkami. Jednak wylaniający się przedmiot z zanikającej już mgiełki, natychmiastowo ściągnał go na ziemię, a uśmiech Niko wyraźnie stawał się coraz szerszy...

:D Tekst z dedykacją dla uprzejmej Madzi. *thankyou*

Wróć do „Literatura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości